O samotności

O samotności nic powiedzieć
nie może ktoś, kto nie doznał:
Zbyt szarych dni
i czarnych nocy,
czekania na życie
w bezsilnej niemocy.
Dawania nadziei,
odbierania rychłego,
patrzenia na słońce
nie widząc blasku jego.
I gwiazd,co błyszczą
wysoko na niebie,
a sięgnąć nie zdołasz,
nie świecą dla ciebie.

O samotności mogę wiele.
Trwam w niej już długo i poznałam:
Dni długie , beznadziejne
i noce podobne, kolejne.
Czas, co nie zwleka,
jak błysk promyka ucieka.
Tę pogardę ogromną,
o zabawie kobietą nie wspomnę....

październik 2003

W kamiennym kręgu

I tylko klocki-bloki, zwykłe dni
i pusty pokój, bezduszny.
I okna, okna , szarość
Zimno mi...
Nagle zza chmury ciężkiej, promyk
jasny, radosny, lecz nikły
zadrgał na szybie, duszę mą rozjaśnił.
Lecz wciąż zimno mi...
A może zbyt nikły, by ogrzać,
daleki, zaświecić jasno nie zdoła.
I myśli kołaczą niesforne i ciche...
Ogrzej mnie.

październik 2003

Odnaleźć radość

Przechodząc zwykłą na skróty drogą
widziałam radość...
Przemykała między drzewami w parku
zwiewnie
śpiewnie
bezszelestnie...
Cichy szum wierzb płaczących jej towarzyszył,
zapach kwiatów na klombach
rozkwitłych
gorących
pachnących...
I woda cieknąca w malutkiej rzeczce,
zieleń gałęzi sięgających wody.
A radość ubrana w tęczę i róże
czerwone
żółte
i wonne...
To miejsce jest tak bardzo blisko,
wystarczy tylko ręką sięgnąć zwinną...
Lecz radość spłoszona wzrokiem znikła
pomiędzy drzewami pochyłymi.
Szum gałęzi zamilkł na chwilę,
wszystko ucichło, nawet śpiew słowików.
Na chwilę jakby poszarzało niebo.
Byłam tam sama, ciebie tam nie było.
A radość na dłużej oglądać
nie godzi się samotnie....

październik 2003

Pewność fałszywa

Kiedy przyjdziesz do mnie
z głębokiego snu przebudzony
z tysiącem obcych dusz,
nieznaną tęsknotą przepojony.
już pewna nie będę
czy cię mogę przyjąć
do serca strwożonego.
Czy zostanie choć skrawek,
ten czysty, bezimienny ?
Czy serce się jeszcze
potrafi otworzyć ?
I za radą mi ongiś udzieloną
to, co we mnie bije,
być może nie będzie już sercem ?
Echo ci nawet, prawdomówne
nie odpowie wtedy
co jawą było, a co snem tylko,
pięknym, lecz zmyślonym...

listopad 2003

Bez Ciebie

Bez pieszczot twoich,
uśmiechu radosnego,
bez dotyku dłoni,
muśnięcia ust lekkiego
żyć nie mogę.

I rozmów, moich pytań,
odpowiedzi dziwnych,
domysłów i aluzji,
zaprzeczeń niewinnych
żyć nie mogę.

Bez przytulenia się do ciebie,
ciepła twojego, rozgrzanego ciała,
dotyku moich zimnych dłoni,
wszystkiego, co od ciebie chciałam
żyć nie mogę.

I nawet bez ubrań, często
rzuconych na podłogę,
podnoszonych przeze mnie z przekorą
żyć nie mogę.

Dlatego nawet myśli
o kim innym obok ciebie,
o podobnym dotyku, mimo, iż nie wiem
znieść nie mogę.....

grudzień 2003

Zima

Cichym i białym styczniem
nie szumią drzewa gałęziami.
Niebo chmurami zasnute,
konary obwisłe czapami.

A wiatr szaleje po polach
patrosząc śnieżną zawieję.
Łąki, niż pierzyny grubsze,
ja proszę: wróć mi nadzieję.

Nie czekaj, aż drzewa zaszumią,
aż kwiaty zakwitną na łące.
Tak długo nie chcę wołać
serce we łzach tonące.

Gdy kłosy w polu dojrzeją,
świat kolorami pokryje,
chciałabym się tobą cieszyć
wtedy ma dusza ożyje.

styczeń 2004

Sibenic

Ten człowiek malutki, mimo tylu cali,
zgubione w chaosie czasu homo
przewrotne i zmienne...
Błądzący w bezkresie przez całe ćwierćwiecze,
tracący, co ludziom kosztowne i cenne...
Dążący do niewiadomego
w przedziwnym zapale.
Choć wśród tłumów żyjąc,
co cel jakiś mają...
Myśli, że wilkiem jest szarym,
samotnym i z dala od ludzi.
Że inni brać umieją ,w zamian
nic nie dając...

Nazywa siebie, niby port chorwacki
co kojarzyć się może jedynie z przystanią.
A przystań to ulga w podrózy dalekiej
nocleg i ukojenie...
Tam odsapnąć można, wody się napić,
zapomnieć o drodze, ot , choćby na chwilę.
O drodze samotnej, męczącej i długiej
tytułem: cierpienie...

I pomóż mu Boże wybaczyć mi i zrozumieć
co na myśli miałam...
Że odpocząć na dłużej, wygodniej
tak bardzo chciałam...
Nie pozwolił mi nawet ogrzać zimnych dłoni
a co najcenniejsze mi
za to oddałam...
Me serce, me ciało i mą duszę całą...

styczeń 2004

Walentynkowy dzień

Jest takie miejsce
w mieście małym
w uliczce wąskiej,
gdzie trafić trudno.
Cisza tam bywa
mimo wielu gości,
lecz czas tam spędzić
nie trzeba nudno.

Przekąski są tam
doskonałe,
trunki niezgorsze
nastrój miły,
i szok tam przeżyć
można czasem,
co mnie spotkało
w dzień zawiły.

Myślami byłam
blisko ciebie,
bo one zawsze
mi niezmienne,
lecz ujrzeć cię tam
w innym swiecie
to nazbyt wiele !
To bezwzględne !

W dniu owym serce
umrzeć miało
i mysli zniknąć
bezpowrotnie.
Że widok ten mi
nie oszczędzon,
wszak w tłumie byłam
lecz samotnie.

luty 2004

I znowu o tobie

Ech człowieku niestały
dryfujący na falach zmienności.
Jak z tobą osiągnąć
jakąś drogę jedności ?
Czy przyjdzie czas słodszy
kiedy mnie zrozumiesz.
gdy bać sie przestaniesz
jak ty tylko umiesz ?
Roztrwoniona wśród obcych,
nieznanych mi ludzi
cała twa namiętność
niech sie już ostudzi.
Jeszcze nic nie dałeś
z tego, co gdzieś drzemie.
Czasu daj mi więcej,
może coś zrozumiem ?
Przyjdź tylko raz jeszcze,
przytulę cię mocniej.
Uśmiech mój zabłyśnie
o wiele radośniej.
I chcę byś pieścił
oczy swym dotykiem,
choć raz na mnie spojrzał
bardziej ciepłym wzrokiem.
Wiem, ze wspólne niebo
jest daleką drogą.
Piekło pewnie bliżej
lecz tam iść nie mogę.
I trwam między ustami
a pucharu brzegiem.
Wypić czarną gorycz
nie potrafię...nie wiem

luty 2004

Małe życzenie

Chcę tylko byś był
moim głównym daniem.
Smaczną kolacją
i lekkim śniadaniem.
Poobiednią kawą
pełną aromatu,
tematem do rozmów
gdy braknie tematu.
Nadzieją na wszystkie
precz już odrzucone,
łodzią ratunkową
kiedy w myślach tonę.
Maskotką mą żywą
co przytuli mocno,
żebym nawet we śnie
była wciąż radosną.
I chcę byś był tylko
eksplozji żywiołem
o sercu gorącym,
nie smutku mozołem.
Niebem, gdy do piekła
jest mi bardzo blisko,
byleś w moim sercu
rozpalił ognisko.
Chociaż dobrych uczuć
mam niewiele w sobie,
dla twego pragmatyzmu
stratę tę nadrobię....

marzec 2004

Ty

Spojrzeć w twarz swoją w lustrze
to juz triumf nad wielką zgryzotą.
Serce raz jeszcze obudzić do życia
z maleńką chociaż ochotą.
Jakiż to przyjaciel, kiedy dłoń wyciągasz,
gdy pukasz daremno, głuchy pozostaje.
Co za podpora, gdy wszystko tracisz
nadzieję odbiera, wysłuchać nie daje.
Jakimże człowiekiem trzeba pozostawać,
co za drogami przechodzić przez życie ?
Kamiennym pozostać, patrzeć bez wyrazu
na serca innego najcieplejsze bicie.
Dłoń wyciągałam
wołałam
krzyczałam i...
otrzymałam:
Paluszek mały,
nawet nie serdeczny.
Ale słaby był,
tak bardzo słaby,
uścisk tak niewielki,
że nie wytrzymał ciężaru
krzyków moich.....

kwiecień 2004

A marzyć każdemu wolno

Czy kiedyś cię odnajdę
czy powiem to, co chcę ?
Czy niczym znowu zbędziesz,
albo wysłuchasz mnie ?
Czy serce drgnie ci chociaż,
lecz ust swych nie otworzysz ?
Popłyniesz w inną stronę,
cierpienie me pomnożysz ?
Czy płomień sie rozpali
z popiołów niedotlonych?
Śmiem szukać w tej iskierce
radosnych chwil minionych.
Pamiętam dotyk miły,
oddanie ust gorące
i serce, głaz bezduszny,
i myśli gdzieś błądzące.
Lecz pozwól chociaż czasem
pobujać wyobraźni,
dotknąć istnienia uczuć
nie raniąc mojej jaźni.

maj 2004

Modlitwa

Panie Boże, Stwórco mój
dałeś mi taki losu znój,
kobietę -Dzieło, moja była
i nigdy by mnie nie zdradziła !
Lecz co zrobiłeś, zabierając ,
rozpacz mi w zamian zostawiając,
życie swe wtedy kształtowałem,
zamiast kobiety pustkę miałem !
I wtedy to przyrzekłem sobie,
a ona już złożona w grobie
Miłość tak bliska nienawiści,
ta druga lepsza, niech się ziści.
Twych "dzieł " już nie potrafię kochać,
żadnej nigdy z nich zaufać.
I mówię każdej: kocham wszystkie,
lecz w sercu ciagle czuję pustkę.
Do dziś swój gniew wyładowuję,
skrupułów żadnych już nie czuję.
Na doskonałym Twoim dziele
mszczę się, kobietach, mój Aniele.
I chcę by wszystkie były moje,
lecz ja przy żadnej nie ostoję.
Nie spocznę nigdy...jużem jest
szelmą, draniem i łobuzem.

maj 2004

Gdybym...

Gdybym to, co w tobie kocham
śpiewać miała dziś,
najsmutniejsza byłaby to pieśń.
Gdybym ciebie nie poznała
nie pisałabym,
mocny i kamienny był mój sen.
Gdybym cofnąć czas umiała
nie wiedziałabym
co to pustka,
co jest bólem,
co przerasta mnie.
Ty sie baw, póki czas,
serca rań
ucieczką broń,
wzniecaj żar,
mosty pal,
statki top,
siebie chroń.
To najpotężniejsza
twoja broń...
Aż zrozumiesz
jak nie fair play grasz.

lipiec 2004

Do męskiego ego

Wy, którzy sercami wielkich dam władacie,
wy, którzy często wcale ich nie znacie
Serc własnych chyba nie posiadacie wcale
Wy podbojów nowych szukający stale.
Ranicie serca i tak już zranione,
bo co najczarniejsze, jednak robią one.
Cały ciężar życia na kobiety spada,
wam przecież wiele czynić nie wypada.
Wy, szukający daleko, bliskiego nie znając,
przecież nie ucieknie, jednak to nie zając.
Cudzego żądacie, a swego nie znacie !
Wy, którzy sercami kobiet władacie.
Zbudźcie sie w końcu, nie szukajcie w niebie,
ona często obok, bardzo blisko ciebie
Musisz w zęby dostać, a gwiazdę zobaczysz,
masz ją obok, spytaj, ile dla niej znaczysz ???

wrzesień 2004

O tobie

Jakąż mierna istotą być muszę,
poświęceń nie wartą...i niczego.
Prawdy i uczuć niegodną.
Wciąż nie rozumiem, dlaczego.
Pozwól mi chociaż dzisiaj
złudzeń się pozbyć wszelkich.
Uwierzyć, że nigdy szans
nie miałam wielkich...
Czy nie rozumiesz nieszczęsny
duszy mej cierpienia,
gdy brak nadziei
na szczęście spełnienia.
Nie...ty nie jesteś w stanie
pojąć serca biednego.
Nie pozwoli ci na to
twoje wilcze ego.
Czemu mnie opętała
twoja inność zmienna.
Co zrobiłam, że nie upał,
a noc nastała ciemna.

wrzesień 2004

Nie cierpieć już

Ach, wyrwać cię z korzeniami
z umysłu mojego !
Nie żyć już wspomnieniami
kształtów życia twego.
Już się porankiem nie budzić
z myślą o tobie lepszym.
Zasypiając znów się łudzić
o dniu wspólnym, jutrzejszym.
Byłam dla ciebie wiatrem,
podmuchem bez znaczenia,
a gdy powiew ucichł
to się obraz zmienia.
A głęboko sięgnęły korzenie.
Pozwolilam absurd wyhodować.
I marzę, by już dzisiaj
wzrost ten zahamować.

wrzesień 2004


Jesienny dzień

Wiatr znów zacina,
drzewa płaczą,
a ciebie nie ma
przy mnie już.
Nie powiedziałeś
do widzenia,
nie wręczysz mi
już nigdy róż.
Znów błąkam się
dziś sama, sennie
patrząc na szyby
pełne łez.
Nawet na słońce
już nie czekam,
choć gdy zaświeci
dla mnie też.
Spojrzenie tylko
bez wyrazu.
Widać na twarzy
smutku cień.
Odnależć ciebie
już nie zdołam,
w przeszłości minąl
piękny dzień.

październik 2004


Sen mój

Byłam naga, uśmiechnięta,
a twoja skóra opalona.
Talia moja w łuk wygięta,
twe palce na moich pośladkach
rytm, rytm, rytm...
Lecielismy w nieba błękicie,
w kształcie radosnym.
Na dole płynęło życie,
mało istotny stan.
Nie ważne nic, prócz
tego wzlotu...
Między nami tkliwość namiętna
i krople gorącego potu,
a ja byłam uśmiechnięta.
Przyciągnąłeś moje biodra,
a ja byłam uśmiechnięta...
Coraz bliżej, bliżej, bliżej,
mocniej, goręcej, namiętniej,
a ja byłam uśmiechnięta...
I dałeś mi całą twoją siłę,
a była wielka, niepojęta,
kiedy byłam na krawędzi światła.
Nagle...dzwonek budzika i...
bajka ze snem o tobie zgasła.

październik 2004

Popatrz

Spójrz,
przydrożne drzewa dwa
co rosną tam od lat
radosną szumią pieśń,
nutom wspójgra wiatr.
Patrz,
jak droga sprzyja im
ramiona wznoszą swe
i do słońca pną.
Znowu uśmiech twój
w mej głowie
Jak uwolnić się, kto powie
choć marzenia otulone snem...
Spójrz,
tam w górze ptaki dwa
skąpane w blasku dnia
snują trele swe,
piórka głaszcze wiatr.
Patrz,
gałęzie dadzą cień
istotom szarym co
być ze sobą chcą.
Znowu uśmiech twój
w mej głowie
jak uwolnić się, kto powie
choć marzenia otulone snem...
Spójrz.
potykam znowu się
choć kamyk mały jest
nie ufam dłoniom tym,
co wyziębły już.
Patrz,
twa twarz rozmyta, że
zanika w gęstej mgle
a południe wszak.
Znowu uśmiech twój
w mej głowie
jak uwolnić się, kto powie
choć marzenia otulone snem...

styczeń 2005

Cień

Cieniu chmurny, dlaczego
wciąż mym śladem podążasz.
Smutne budzisz refleksje
w samotności pogrążasz.
Skrzydła swe rozpościerasz
nad mą twarzą rozdartą.
Ciągle tęsknię i objąć
mam cię chęć nieodpartą
Ja przy tobie niezmiennie,
ty za mymi plecami.
Dotknąć się nie pozwalasz
aksamitu palcami.
Śniegi topnialy, ja wołałam
pustka mi tylko wtórowała
Kwiaty kwitły, ja krzyczałam
dotknąć w myśli tylko zdołałam
Liście opadły, ja błagałam
cisza mi tylko odpowiadała.
Znów płatki z nieba,
do ciebie wołam,
krążysz tylko dookoła.
Ty głuchoniemy , ja wciąż wołam.
Czy cię dotknąć jeszcze zdołam ?

marzec 2005

Spotkanie

Gdy serce milknie powoli
nadzieja umiera
choć wiedzieć nie chciałam
spotykam Cię
niespodzianie...
Znów cały ból zawiera
dusza krucha,
wracają wspomnienia
nieoczekiwanie...
I znowu walka pomiędzy
przytuleniem,
a ucieczką....
kwiecień 2005
Do Ciebie Panie
Musiałam Cię wprawić
w srogie zagniewanie,
że go na mej drodze
postawiłeś...Panie.
Że wciąż cierpieć muszę
mej osoby ignorowanie.
Jak nicość mnie mija
choć mi drogi...Panie
Któż wie, ile potrwa
serca mego łkanie ?
Czemu tak doświadczasz
umieraniem wolnym...Panie ?
Wszak mi pozwoliłeś
na to wyuzdanie.
Oddaj go, lub wymaż
z mej pamięci...Panie.
Nie patrz tak biernie
na duszy mej konanie.
Chociaż wiarę w człowieka
przywróć mi... o Panie

maj 2005



Dana