Jesień

Jesień - jak smutno brzmi to słowo!
Piękne drzewa odkrywają swoje konary,
Dorosły człowiek staje się stary,
Kwiatki swoje główki smutno schylają,
Martwe liście z drzew opadają.

Złociste łany zbóż ,są już skoszone,
Grzybami lasy są wyścielone,
Dzikie kaczki kluczem też odfruwają,
Kierując się ku ciepłym, dalekim krają.

Słońce na zachód już wcześniej się schyla,
Nadchodzącej zimie drzwiczki uchyla.
Deszcze i burze światem miotają,
Spłukując resztki lata, które zostają.

Czy musi przemijać wszystko co piękne?





Miłość - wielka Pani

Czy ptakiem przyfrunęłaś nowa miłości?
Czy deszczu kropelkami spłynęłaś po mojej nagości,
Pieszcząc mą duszę i moje ciało,
Wdarłaś się w serce które cierpiało.

Obnażona siłą nieznanej mocy,
Przymykam ze wstydem płonące oczy,
Napięciem opanowane jest moje ciało,
Pragnie zrozumieć, co to się stało.

Na chmurkach mięciutkich gdzieś unoszona,
Wyciągam do ciebie moje ramiona,

Miłości - o wielka Pani,
Kieruj od dzisiaj moimi drogami,
Po różanych płatkach pozwól mi stąpać,
W miłosnych rozkoszach pozwól się kąpać.

Ty - jesteś Wielka,
Ja - Twoją sługą,

Bądź w moim sercu, długo i długo,
Wypełnij czarę miłosną słodyczą,
Spijać ją pozwól jak nektar życia.





Na necie

Internetową drogą się spotyka,
Codziennie myśli swe wymieniają,
Po klawiaturze palce biegają,
Literki w słowa szybko składają.

To ona - dziewczyna z daleka,
Codziennie, na niego czeka i czeka,
Więc gdy na necie się spotykają,
W wyobraźni się dotykają,
Dotyk netowy - jest taki inny,
Niby gorący - to jednak zimny,
W ramiona swoje, mocno wtuleni,
Oddają ciepło w pustkę przestrzeni.
Całują usta we wyobraźni,
W imię netowej pięknej przyjaźni,
Ta wyobraźnia tak jest niewinna,
A rzeczywistość często jest inna.





Samo życie

Gdzie słów za dużo pada,
Jest ktoś, kto za zło odpowiada,
Wąż dziurki nie robiąc - krew naszą wypija,
I miłość świadomie, powoli zabija.

Z kamienną twarzą mocno całuje,
Dorodnym jabłkiem często częstuje,
Nim podążymy za nim myślami,
Jesteśmy w sidła już zaplątani.

Z nadzieją - bukiet kwiatów wąchamy,
Z nadzieją - swoje ciało oddamy,
Z nadzieją - robimy szerokie plany,
Z nadzieją - kryjemy zadane rany.

Mijają dni i najpiękniejsze lata,
Zmarszczki pokrywają ciało, jak pod cięciem bata,
Srebrną siwizną, włosy się pokrywają,
Tylko oczy jesieni, swoją mądrość oddają.

Patrzą na wszystko - co jest - co minęło,
Pytając - gdzie jest to szczęście - które minęło,
Co roku, jesień pokrywa się swoją krasą,
Co robi życie, z jesienią naszą ?

Czy wolno jeszcze nam kochać ?
Czy wolno być jeszcze kochanym?
W jesieni życia, gdy tak mało lat, przed sobą mamy.

Zbierać owoce dojrzałej miłości,
Cieszyć się życiem, które jeszcze w nas gości,
Otwierać bramy do Rajskich ogrodów,
Jak kiedyś - dawniej - po prostu za młodu.

Gdy czas wyznaczy już naszą godzinę,
Pójdziemy spełnieni w tą nową krainę.





Tęsknota Babci

Gdzieś w jakimś parku, w szerokim świecie,
Kwili we wózku , maleńkie dziecię,
To wnuczka moja, taka kochana,
Czeka bym wzięła ją na kolana.

Wyciągam ręce do niej babcine,
Pragnąć przytulić śliczną dziecinę,
Ukochać mocno i ucałować,
Zapachem dziecka się delektować.

Myśli moje jednak w próżnię trafiają,
Bo kilometry nas rozdzielają .

Jak pszczółka Maja jesteś radosna,
Jak piękne lato i piękna wiosna.
Uśmiech dziecięcy masz taki piękny,
Taki niewinny - gdyż jest dziecięcy.

Miesięcy kilka Cię nie widziałam,
Jesteś już duża ? - czy jeszcze mała ?
Zdjęcie w portfelu mym zawsze nosze,
Boga o zdrowie dla Ciebie proszę.

Nie wiem czy kiedyś się jeszcze spotkamy,
Bo to zależy od Twojej mamy,
Nienasycona złośliwość ludzka,
Zabrała mi Ciebie - moja malutka.

Problemy ludzkie nas rozdzieliły,
Ale dlaczego - my obie za to cierpimy?
Lecz gdy dorośniesz - porozmawiamy,
Nie będzie potrzebna już zgoda mamy.





Dla Ani

Krzykiem oznajmiłaś swoje przyjście na świat,
Byłaś maleńka i śliczna jak pierwiosnka kwiat,
Radość opromieniała twarz matczyną,
Gdy pochylała się nad Tobą - śliczna dziecino.

Osiemnaście lat w szczęściu minęły,
I nagle ból, cierpienie - tobą zawładnęły,
Choroba złośliwa się w Ciebie wdzierała,
Zdrowe komórki podstępnie opanowała,

Nie uginałaś się pod choroby przemocą,
W dzień uśmiechnięta - płakałaś nocą,
Łzami, cierpienie swoje zmywałaś,
Boże - pomóż mi- cichutko wołałaś.

Oczami wodziłaś po szerokim, niebie,
Szukając drogi, wyznaczonej dla Ciebie,
Ogarniałaś świat ciekawym spojrzeniem,
By zabrać w ciemność, każde wspomnienie.

Anno, Aniu, Anusiu - kochanie!
Zabrakło Tobie siły, na nowe wyzwanie?!
Spokojnie zamknęłaś oczy zmęczone,
By poszybować w przestworzy stronę.

Znalazłaś drogę, którą szukałaś,
Na zawsze z nami się pożegnałaś.





Spacer

Przechodząc kiedyś, z rana, po zielonej łące,
Wdychałam zapach trawy i kwiatów pięknie pachnących,
Nad moją głową, wesoło ptaki w swoim tańcu fruwały,
Promyki słońca cieplutko, twarz moją muskały.
Napawałam się, tym pięknym, porannym widokiem,
Idąc powolnym i równym krokiem,
Ostrożnie omijałam wędrujące mrówki,
Które wyznaczały swoje własne dróżki,
Przy łanach zbóż na moment przystawałam,
Zapachem świeżego chleba, się delektowałam,
Modraki i maki, jak kolia, podkreślały niwę złotokłosą,
Błyszczały przepięknie, pokryte poranną rosą.
Spłoszyłam niechcąco, dwa młode zające,
Które uciekły w trawę, na pobliskiej łące.
Na horyzoncie chmurki się pojawiły,
Biało-szarą szatą, słonce przysłoniły,
Musiałam wracać, by zdążyć przed deszczem,
Jednak postanowiłam, że wrócę tu jeszcze!





Mój Przyjaciel

Tak dziwnie i nagle to wszystko się zaczęło,
Jak na loterii, szczęście do mnie się uśmiechnęło,
List przyszedł do mnie z bardzo daleka,
Powiadamiał, że jest ktoś, kto na mnie czeka.
Z bijącym sercem do pociągu wsiadałam,
Na przeciw losowi w napięciu jechałam.
Po długich godzinach dotarłam do celu,
Przywitałam się z Tobą, mój przyjacielu.
Patrzyłeś na mnie swymi, dobrymi oczami,
Pragnąc by miłość zakwitła między naszymi sercami.
Kilkanaście lat od tego dnia już minęło,
Spełnione zostało to, co serce Twoje pragnęło.
Gdy wieczór nadchodzi - siadasz w fotelu,
Rozmyślasz o naszym szczęściu - mój przyjacielu.
Jesteś szczęśliwy mając mnie obok siebie,
Ja jestem szczęśliwa, kochając Ciebie.
Miłość - jak pięknie brzmi to słowo,
Nosząc ją w sercu, chodzisz z uniesioną głową.





Dla Ciebie

Dam Tobie na dłoni menu, w uczucia bogate,
Rozpętam w Tobie chaos myśli, gotowych na zatratę,
Chcę żebyś mnie kochał, jak słonce o świcie,
Żebyś mnie nosił na rękach, przez dalsze życie,
W labirynt nieznanych uczuć, chcę Ciebie wprowadzić ,
Jak ślepca za rękę, chcę Ciebie prowadzić,
Będę dla Ciebie oczami przyszłości,
W tej naszej nowej, pięknej miłości.
Bardzo trudno jest żyć, nam z dala od siebie,
Patrząc na tą samą gwiazdę, błyszczącą na niebie.
Chcę budzić się rano, otulona Twoim ramieniem,
Codziennością niech to będzie, a nie tylko wspomnieniem.
Słowo - kocham - niech muska nas, swoją delikatnością,
I uczyni, by wspomnienia, stały się rzeczywistością.
Twoje usta rozpalone, chcę czuć na swoim ciele,
By mnie leczyły miłosnym dotykiem, jak lubczyku ziele,
W Twoich oczach, chcę widzieć swoje odbicie.
Pragnę, mieć Ciebie przy sobie, przez dalsze życie.





Moje marzenie

Chcę iść razem z Tobą do krainy marzeń i do krainy snów,
Nie odtrącaj mojej dłoni, nie przerywaj cichutko szeptanych słów,
Trzymaj mnie mocno i nie puszczaj mnie,
Będzie to nasza najpiękniejsza podróż - przekonasz się.
Chcę z Tobą wędrować w tym pięknym Edenie,
Doznając rozkoszy, zagłębiać się w ekstazy upojenie.
Ze szczęścia, płynącymi łzami, nawilżać będą się nasze lica,
Przytuleni do siebie, szybować będziemy w kierunku księżyca.
Daj mi szansę, na spełnienie moich marzeń i moich snów,
Rozświetl mi drogę do szczęścia, usłaną tysiącami miłosnych słów.
Rzeczywistość dnia codziennego, niech gęsta mgła przesłoni,
Będziemy tylko my, w tej niezwykłej, za szczęściem pogoni.
Będę cię kochać, moim maleńkim spragnionym serduszkiem,
Chcąc być dla Ciebie, ognika nieposkromionym duszkiem.
Jak wodę do życia , chcę żebyś mnie potrzebował,
Żebyś mnie pieścił , kochał i cieplutko całował.
Chcę wędrować z Tobą, przez dalsze dni naszego istnienia,
A szansa, od losu nam dana, niech spełni nasze najskrytsze marzenia.





Netowa pajęczyna

Wydawało mi się, że jestem Anią z Zielonego Wzgórza,
Nad którym, codziennie pojawia się przepiękna zorza.
Patrzyłam na niebo, pełnią natury przystrojone,
Marzyłam, by serce moje, miłością zostało wypełnione.
Jak róża dorodna, chciałam być pielęgnowana.
Przez przyjaciela netowego, chciałam być kochana.
Wszedłeś w moje życie, tak niespodziewanie,
Wyszukałam ciebie, na małym, komputerowym ekranie.
Byłeś daleko - a jednak - tak bardzo blisko,
Komputer - to było naszych spotkań - cichutkie schronisko.
Szeptom naszym towarzyszyło cichutkie klikanie,
Dla uczucia, ścieliliśmy mięciutkie, puchowe posłanie.
I nagle:
W pajęczynie - netowej dwulicowości - ugrzęźliśmy,
Wołania - o ujawnienie prawdy, nie usłyszeliśmy.
Na necie - każdy jest piękny i każdy jest młody,
Jakby się napił, odmładzającej - cudownej wody.
Ale czas- na każdym człowieku - maluje mijające lata,
Chociaż w duszy, jeszcze się tli, młodości poświata. Tak bardzo bym chciała się z Tobą zobaczyć,
Ale wiem, że nie będziesz mógł, mi niejednego wybaczyć.
Zapamiętaj mnie jak różę, w pięknym rozkwicie,
A ja się wycofam, w moje realne życie.





Szczęście i miłość

Szczęściem jest miłość mieszkająca w Tobie,
Miłość jest silna, nie znajdziesz jej tak sobie.
Szczęście otworzy bramy, dla pięknej miłości,
Nasyci serce nektarem, upoi w swojej wielkości.

Szczęścia i miłości nie możesz ograniczyć,
One nie znają żadnego dystansu, by je rozliczyć.
Obojętnie kiedy i gdzie, przystań dla nich zbudujesz,
Ich obecność w Twoim sercu - zawsze wyczujesz.

Szczęście i miłość - zawsze pójdą w parze,
Dostajemy je od życia, w cudownym darze.
Jak anioł, są naszego serca, stróżem czujnym,
Wypełniają nicość, swym uczuciem bujnym.

Szczęście i miłość - to słowa niewypowiedziane,
Jest to niezwykłe uczucie - nigdy niewyczerpane.
Łza zakręci się w oku z przyjemnego wzruszenia,
Odzwierciedli ukryte w sercu, najcichsze pragnienia.

Szczęście to miłość, goszcząca w ludzkiej duszy,
Da Tobie uczucie sytości, rany jątrzące zasuszy.
Pozytywne myślenie, jest sukcesu początkiem,
Pielęgnuj więc miłość, ona jest szczęścia zaczątkiem.





Dlaczego ?

Czy świat dziś oszalał? - czy zabrakło logicznego myślenia?
Dlaczego - człowiekowi nie dano, spokojnego istnienia?
Dlaczego - brak jest nam uśmiechu na co dzień?
Powiedz - czy człowiek nie jest tego godzien?

Spokojnie mijające godziny i dni,
Przekreślone zostają, przez piekące i słone łzy.
Choć byś się starał, wszystko układać poprawnie,
Jeden nieprzemyślany krok, to wszystko Tobie ukradnie.

Dlaczego - odrzucasz dobre ludzkie rady?
Dlaczego - doprowadzasz do częstej zwady?
Czy nie rozumiesz, że świat jest polem nie ustającej walki?
Życzliwych ludzi posłuchaj - to nie są bezduszne lalki.

Dlaczego - tak szybko niszczysz, to co raz zbudowałeś?
Dlaczego - odbierasz nadzieje, którą dopiero nam dałeś?
Uważasz, że wszyscy ludzie, są Twoimi wrogami,
Nie widzisz, że to Ty, ścielisz nam drogę, ciernistymi kolcami?

Cichy, spokojny, ukryty w swojej dziwnej naturze,
Niszcząc za sobą wszystko, jak wulkan, wybuchasz nagle ku górze.
Wszystkie otwarte bramy, zamykasz wtedy za sobą,
Widzisz tylko swoje dzisiaj, nie myślisz co jutro będzie z Tobą.

Dlaczego - na wszystko patrzysz innym spojrzeniem?
Dlaczego - nasze życie zamieniasz w cierpienie?
Dlaczego - w Twojej logice, inaczej układa się wszystko?
Dlaczego - Twoje życie, wygląda jak pobojowisko?

Pełni nadziei czekamy - może się kiedyś odmienisz,
Ponure spojrzenie, na uśmiech codzienny zamienisz.
Dziś jednak, nasuwa się tylko pytanie...,
Dlaczego?





Walentynki


Luty - zima jeszcze w biały płaszcz jest pięknie ubrana,
A nasze myśli, są tak dziwnie ciepłe, od wczesnego rana,
Pocałunki gorące, wymieniają zakochane osoby,
Bez względu na to, czy ktoś jest starszy, czy bardzo młody.

Symbolem Walentynek, jest serduszko czerwone,
Wyrażające ludzkie uczucia, nieograniczone.

Dwa słowa - Kocham Ciebie - ciepło wypowiadane,
Zdradzają gorące uczucia, tak bardzo przez nas oczekiwane.
W odgłosy bijącego serca wsłuchani,
Pragniemy być zawsze, bardzo kochani.

Twoja miłość, jak życiodajna woda,
Zmyje z mojej twarzy smutek i otuchy mi doda.
Sercu Twojemu, pozwól mówić za Ciebie,
Przytul się do mnie, chcę mieć Ciebie, tylko dla siebie.

Chcę być dla Ciebie, Twoim snem i marzeniem,
Płomieniem w sercu i nieustającym pragnieniem.
W darze najpiękniejszym chcę Ci podarować:
Moją miłość, uczucie i siebie ofiarować.
- Kocham Ciebie !! -




Aleksandra Szrejder