"Szczęście nie znika bez śladu. Zostawia ciemność, z którą uczysz się żyć"

"Idź tak, jakby każdy chciał cię zabić. Jakby czekał na twą śmierć tuż za rogiem"

"Nie istniejemy naprawdę. Ktoś nas sobie wyobraził"

"Patrzymy w niebo tylko po to, by znaleźć tam siebie"

"Pamiętnik to sposób na napisanie wzruszającej historii, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością"

"Jest taki ból, którego się nie nazywa, a ten uparcie wychodzi przez oczy i usta do ludzi"

"Ze łzami ubywa nam duszy, która przedwcześnie uchodzi do nieba."

"Jest coś w spojrzeniu pluszowego misia, czego człowiek już nigdy nie dojrzy w oczach drugiego człowieka - zdziwienie"

"Udowodnij mi, że życie trwa dłużej niż błysk w Twoich oczach"

"Jestem słowem, które musisz wypowiedzieć. Jestem myślą, którą musisz w sobie zagłuszyć"

"Trzeba nosić swoją przeszłość zawsze ze sobą. Na plecach, pod pachą, na ramieniu. Nie wolno obarczać nią ludzkości!"

"Zapamiętaj mnie właśnie taką. Nie dodawaj mi powodów do miłości"

"W swoich zamiarach człowiek może dojść bardzo daleko. W rzeczywistości stawia tylko jeden krok: rusza z miejsca. I nawet przy tym się waha"

"Zamknij moje sny w butelce z czerwonym winem. Pewnego dnia wzniesiemy toast za życie"

"Nie można zostawić za sobą tylu lat życia. Będą wracały dzień za dniem, z każdym kolejnym wschodem słońca"

"Miłości daleko do zniewolenia. Zniewolenie to bezkrytyczne wcielenie słabości"

"Zapominanie jest bólem wyrywanych płatków, bez których kwiat nie przestaje być kwiatem"

"Gdyby czas pytał o mnie, nie mówcie gdzie jestem"

"Moja poezja to lustro, w którym zawsze mogę się przejrzeć i nigdy nie usłyszę, że jestem najpiękniejszą królewną w całym królestwie. W zamian zobaczę całą prawdę"
"Codziennie umieram dla świata. Codziennie płaczę do poduszki"

"Nie chciałam się zmieniać. W pokoju na poddaszu zostawiłam całą siebie. Jest bezpieczna"

"Historia mojego życia: gorzka czekolada na patyku"

"Gdyby moje marzenia nie dożyły tego dnia, podlewaj je sumiennie. Codziennie taką samą dawką głupoty"

"Czasem zasypiam na śmietniku, pośród cuchnących resztek naszego dnia. Czasem zasypiam bez ciebie"



Dokąd idziemy

Dokąd idziemy
w nadmiarze tego wszystkiego
co zwiemy codziennością
w zgiełku wiecznie zatłoczonych ulic
poprzez parkingi i witryny
gdzie zawsze brak
tego jednego miejsca
które miało być nasze
po autostradzie
przecież to łatwiej oszczędniej
po rowach żeby nie było wstydu
jak ja wyjdę na ulicę
wyprzedzając to rzeczy to ludzi
w zakamarkach historii
gubiąc swe kapcie i myśli
chwytając w biegu czarnego kota
może będzie szybciej
plecami do przodu
oczywiście nie ze strachu
niechby ktoś chciał wątpić
dokąd idziemy
dlaczego spadamy
każdy w swoją stronę



Nie przystoi

Biegną przez palce
słowa blade i ciche
zaciskam pięść
i duszę
twój ostatni szept

tylko dzieci wiedzą:
strach ma twoje oczy

jest jeszcze dom-
zaszufladkowany śmiech
ale nie przystoi
odgrzebywać duchów

tylko dzieci grają
w warcaby powietrzem



Nieprzypadkowi

Nie chcą a dzielą
świat na połowy
lustra wieszają osobne
i psy na sobie nie lepsze
pod ciepłą pościelą
wychodzą z siebie
czerwoni ze wstydu
aktorzy amatorzy

kupują chleb co rano
obdarty z chleba
piją kawę z filiżanek
w dwuznacznym kolorze
chodzą zawsze do parku
i zawsze do kina
i w każdą niedzielę
i nigdy ze sobą

a później kochają
trzecią żonę od diabła
męża spod lady
źle uszyte dzieci
w końcu oczy zamykają osobno
ludzie niezdarni
nieszczęśliwi
nieprzypadkowi



Panie listonoszu

Przyjechał pan
prosto z bajki -
tak było napisane
w miłosnym liście
który zdołał uciec

dwie nogi i rower
głowa pełna pomysłów

dwa koła
dwie ręce
ciężka torba
niepotrzebnych słów

powiedział pan
że pracy dużo
a chmury coś szepczą
o deszczu

tak proszę pana
jutro spadną
wszystkie listy

pokryją
niedomiar polskich dróg

to pan powinien pisać bajki
panie listonoszu

a pan się trzyma
tej małej koperty



Tęsknię

Tęsknię za ciszą
w której budziły mnie
twoje kroki

przychodziłeś wtedy
z ciepłą herbatą
i dwiema kanapkami

za oknem zatrzymywał się świat
i nawet w środku zimy
nie odważył się zapukać

pod ciepłym kocem
mówiłeś mi
że nie słyszysz mojego serca

tęsknię za ciszą
z której zbudził mnie
zegarek nastawiony na siódmą



Kubek

Kubek jak kubek
cicho chrząka
grzecznie i niegrzecznie

czasem uroni
łzawą kroplę
i zrzuci winę na kran

czasem wyrzuci
na blat kuchenny
emocje z czajnika

gdy coś mu wpadnie
jednym uchem
to nie zaprzeczy

gdy z czasem przegra
tęczę grzbietu
zapachnie porcelaną

kubek jak kubek
cicho chrząka
wreszcie i niewreszcie

i zagląda nam do gardła
i gra na strunach
herbaciany takt



NIENAJLEPSZA

Widzisz mnie taką
nienajlepszą:
w dziurawym swetrze
w za dużych kapciach
z ręcznikiem na głowie
z pluszowym misiem
dwudziestolatki

mieszkasz z taką
co nie umie:
kawy zrobić
wyprać spodni
powycierać
pozamiatać
żeby się nie kurzyło

patrzysz w źle umalowane oczy
i nie umiesz krzyczeć

nawet w dłonie weźmiesz
taką nienajlepszą

a ja na próżno szukam
twoich niedociągnięć




Odeszli

Oni odeszli
nie schowali żelazka do szafy
nie sprzątnęli okruchów ze stołu
nie pozbierali skarpetek
leżących w czterech kątach świata

nie pogłaskali kota
który ledwie miauknął
na skrzypnięcie drzwi

spędzili po godzinie
w kuchni i w łazience

wypili najlepszą herbatę w życiu
zjedli najlepszy polski chleb

zwyczajnie odeszli

wieczorem
przy lampce czerwonego wina
mogli zamienić pędy słów
na bezcenną ciszę
w czterech ścianach domu

ale odeszli

tylko bezczelny kot
jeszcze się pręży
niecierpliwy
w tym wiosennym świecie
zamkniętym na cztery spusty



Agata Kornacka