Carpe diem


Carpe diem! Carpe diem!

Jak go schwytać? Ja to wiem.

Chwytam z rana i z wieczora,

Południami też jest pora.

Pragnę od dzisiaj tak robić,

By żadnej chwilki nie zgubić.

Miłości niedościgniona!

Ja jestem od ciebie zemdlona!

Dlaczego cudowne chwile

Ukrywasz jak geofile?

Ofiaruj mi piękno przyrody!

Rozświetlaj miłości ogrody!

Za sobą pozostaw urazy,

A maluj cudowne obrazy!

I praśnij uniesień obliczem,

By świat nie pozostał o niczem.

Po latach, gdy spojrzę za siebie,

Odpowiem - żyłam jak w niebie.



Dwie samotności


Zjawiłeś się jak gwiazda na błękitnym niebie.

Ja kocham życie... a może ciebie?

Zegar przy łóżku odmierza czas - tyka,

A ja? Ja wciąż szukam ciebie - wyśnionego romantyka.

Podaruję ci przy świecach romantyczną kolację.

Ty zrozumiesz rozdartą mą duszę...mam rację?

Nie , nie oczekuję nic w zamian od ciebie ,

Bo wiem, że ty też marzysz... O czym? Doprawdy nie wiem...

Jam może dla ciebie ta jedna jedyna?...

Może ta miłość wsze czasy przetrzyma?...

Nocami rozmyślasz... czy warto zaczynać od nowa?...

Czy miłość do niej bolesną porażkę pochowa?...

Nie! Nic nie mów! Znam twoje myśli.

To los nasz łaskawca wszystko nam wyśnił.

Chcesz poznać ten sen?...Ach! Kto to spamięta!

To chyba był dom, ty , lustro i święta...

Patrzyłeś w nie z łzą w oku...

A ja? Nieśmiało stanęłam z boku...

Spojrzałeś w mą stronę pełen radości ,

Krzyknąłeś głośno - będę miał gości!

I widzisz?... Do dziś tak pozostało.

Ty ze mną, ja z tobą i ciągle nam mało.

Mówimy wszystkim kochamy siebie, kochamy święta,

Bo samotności nikt z nas nie pamięta.

To tylko przeszłość okrutna, ponura,

Którą dziś szara spowiła chmura.

Nasze serca stargane boleścią i życiem,

Nie załkają już nigdy pod żalu ukryciem!

Dusze nasze, ciała, oczy ... to uśmiech radości!

A może wprost z niebios to czara miłości?



Słodkie przebudzenie


Złaknione serce we mnie ukoisz.

Miły mój! - Ty się mnie boisz?

Bądź moją muzą niedoścignioną!

Moje oczęta do ciebie płoną!

Usta me słodkie musną cię w szyję,

A ty z myślami ciągle się bijesz.

Dać jej całusek na powitanie?...

Bukiecik fiołków?... - Nie! Dziś są tanie.

Wspomnienie lata błogiej pamięci.

I to cię kusi, ...a tamto nęci...

Ja chcę nieśmiało zadać pytanie:

Zechcesz mnie luby, moje kochanie?

Słodka, wilgotna jak ranna rosa.

Ja ci w rozkoszy oddam się bosa.

Miłosnych westchnień ile w mej mocy.

Ale poczekaj, sza!... Będzie to w nocy.

Miła podusia, głośne chrapanie.

Budzisz się! Ranek... Ach!... - To śniadanie.



Podaruj mi panie

Długo czekałam stwórco wszechświata Jedyny Panie.

Letargiem życia uśpiona przez to czekanie.

A ty mi mówiłeś: poczekaj... już dobrze, śpij spokojnie...

Często dawałeś mi ciernie, a innym róże hojnie.

Zapomnij o mnie na chwilkę - podaruj mi czas!

Elegię odwlecz na długo, powiedz jej - pas!

Góry przenosisz, miłość i zdrowie rozdajesz.

Otocz opieką me ciało! Czy ty mnie jeszcze poznajesz?...

Ja ci w podzięce naprawić chcę świat...

Ale ty w zamian radosnych dołóż mi lat!



Epitafium dla niej

Kocham cię mamo! - Chciałam powiedzieć...
Lecz ciebie już nie ma...Skąd możesz wiedzieć?
Tobie tam dobrze w anielskim niebie...
A ja wciąż tęsknie nie widząc ciebie...

Wiem, kiedyś zapewne tam dołączę.
Ale dziś usiądź przy mnie na łące.
Głowę swą wesprę na twoim łonie...
Ty mi jak dawniej opowiesz o niej.


Miękki, kojący tembr twego głosu,
Balsamem będzie mojego losu.
To nic, że z dala będzie dobiegać
Lecz ja przy tobie mogę się nie bać.


Pogłaszczesz moją buzię pyzatą.
Pamiętasz? Byliśmy na tej łące z tatą.
Słyszysz córeńko moje kochanie?
W oddali słychać ptaków ćwierkanie...


A dzikie gęsi tobie przyniosą,
Wszystko co piękne z poranną rosą.
Tak, jak w twych bajkach mateńko miła,
Twe opowieści cudowne śniłam.


Pamiętasz? Mówiłam czasem:- To nie tak było!
Lecz ciebie nigdy to nie zmartwiło.
Wszystko dokładnie mi objaśniałaś,
Czasem przy łóżku książki czytałaś.


Z których uczyłaś mnie zdanie po zdaniu,
Co jest wielkiego w ludzkim kochaniu.
Kocham ja wszystko. Kocham też Boga.
Ciebie najwięcej!

Twoja nieboga.



Przemijanie


Kocham cię! Kocham! Słychać wszędzie.
Radosnych uniesień jak było, tak będzie.
A ty? - Człowiecze - A ty?
Kochając ocierasz z oczu łzy.


Stajesz nad łóżkiem córki, czy syna.
I mówisz: -Tyś mój, tyś moja jedyna.
A ty? - Matko - A ty?
Ocierasz im z oczu niewinne łzy.


Potem, gdy dziecię już dorasta,
W cieniu jest ojciec i niewiasta.
A ty? - Przyjacielu - A ty?
Dłonią ocierasz z oczu gniewne łzy.


Gdy dziewczę z poczwarki wychodzi motylem,
Wybrane serce jest jej azylem.
A ty? - Kochany - A ty?
Ocierasz z jej oczu radosne łzy.


Lata mijają, człowiek w miłość bogaty,
Ten jeden, ta jedna odchodzi w zaświaty.
A ty? - Boże - A ty?
Jesteś, by otrzeć z oczu bolesne łzy.


Boże, jakież to jest proste!
Miłość jest różą, a nie ostem.
Kocham cię! Kocham brzmi czasem dziwnie.
Czy błądzą? Czy kochają zbyt naiwnie?


Nie! Każda miłość niesie nam łzy.
Gdy jej doświadczasz - płaczesz ty.
Gdy wypowiadasz - Kocham ciebie!
Anielskie chóry słychać w niebie.



Dla Zosi

Zofio, Zosiu, Zosieńko, Sophie!
Otworzyłaś przede mną na świat drzwi.
Stałaś się dla mnie drogowskazem.
Idę twym śladem, nie błądzę tym razem.
A teraz piszę do ciebie wiersze.
Pokaż je światu, są jako pierwsze.
I ja ci jeszcze Zosiu kochana,
Akordem rzucę na twe kolana...
Sonety, ody i śmieszne igraszki.
Także komiczne, niewinne fraszki.
Ach! Zofio, Zosiu, Zosieńko, Sophie!



Rozdroże

Krzyk duszy zamkniętej w udręczonym ciele,
mroczną chce przeszłość pogrzebać w popiele.
Kres życia nadchodzi podstępnie i skrycie,
rozmyślasz słysząc ostatnie serca bicie:
- Czy słowa "kocham cię" rozdawałem hojnie?
- Czy dałem zeń wszystko, by odejść spokojnie?
Nie pytaj więc - Dlaczego mnie to spotkało?
Bo to co zrobiłeś, to jeszcze za mało.
Z Bogiem dla ciebie podpiszę przymierze,
i z tobą w dawaniu chętnie się zmierzę.
Już nie krzycz, nie rozmyślaj, zostaw niuanse...
Daj z siebie wszystko, dostałeś drugą szansę!



Koci los

Spacerkiem idę po Bukówce,
widzę puchate mordki dwie.
Czy mają pana? - Któż to wie?
W śmietniku jedzą na stołówce.

Dziwne zjawisko w moim oku,
gdy zerknę w dal widzę Pozytyw,
pod nogą plącze się Negatyw.
Coś chyba ze mną dzieje się o zmroku!

Przybywam rano ze śniadaniem,
miauczy malutki czarno-biały,
ten biało-czarny jest taki śmiały.
Ich matka kręci się za spaniem.

Kto taki los zgotował im? No kto?
Że psocą bardzo, gdy są malutkie?
Przez nie dywany nieświeżutkie?
Na to nie bacząc przygarnij go!

Gdy to uczynisz przyjacielu,
zmarznięte nogi ogrzeje ci,
w jesienne smutne długie dni
przyjaznych mruknięć doczekasz się wielu



Puchar rozkoszy

Na imię mam miłość
błądzę po bezdrożach
czekam
na ciebie najdroższy
zamykam oczy rozmarzone
marzę
o szeptach miłością przepojonych
o pocałunkach twych gorących
spijam
z twych warg słodycz czarowną
objęć naszych nie ma końca
wzdycham
by znów miłosny taniec nasz
tej nocy mógł powtórzyć się
drżę
od pieszczot twych
do ciebie tulić będę się bez końca
a ty
zapragniesz mnie
bym ciało swe oddała ci bez reszty.



Marzyciel

Marzył o pięknej królewnie,
codziennie wzdychał do niej rzewnie.
Szukał w gwiazdach, szukał w necie,
a zapomniał o realnej kobiecie.



Rozmyślania

Mateńko moja mawiałaś wiele,
Moja córeńko! Mój ty aniele!
Słowa twe często wracają błogie,
Czuję, że wtedy rozmawiam z Bogiem.
Błądzę w mych myślach jak w głuchej ciszy,
Słodycz miłości serce me słyszy.
Pomocne dłonie w snach widzę twoje,
Gotowe troski rozwikłać moje.



Dla niego

Czekałam na ciebie lata całe.
Ty mnie przywiodłeś na swą chwałę.
Dajesz mi szczęście wymarzone,
Dla wielu jest ono niedoścignione.
Jestem kruszynką w ramionach twych.
Wciąż więcej, więcej pragnę ich.
Miłosne słowa i gesty twoje,
To wielka siła na troski moje.
Pokonam wszelkie przeciwności,
To dzięki naszej wielkiej miłości.



Wspomnienie

Pamiętasz kochanie lato gorące?
Łany jęczmienia miodem pachnące?
Maków purpurą usłane rowy,
Co byłeś naręcze ich dać mi gotowy?
Jak nad głowami krążyły mewy,
I słychać też było skowronków śpiewy?
Chcieliśmy wtedy zatrzymać czas!
Wszystko dokoła cieszyło nas!
Nasze przeżycia zabiera wspomnienie,
Lecz życiu dalszemu daje natchnienie.



Rozłąka

Jeszcze w mych uszach dźwięczy telefon,
Zza ściany cicho słychać patefon,
Pytanie twoje w myślach się błąka...
Czemu tak strasznie boli rozłąka?
Spoglądam na twą fotografię,
Odpowiedź dać chcę, ... lecz nie potrafię.
Pomyśl - czas biegnie nieubłaganie,
Skraca to luby nasze rozstanie.
Kiedy spotkania nadejdzie chwila,
Będę ja tobie czas umilać.
Dla ciebie zasadzę rajskie ogrody,
Byś mógł odpocząć w nich dla ochłody.
Słowa miłosne walcem ozdobię,
Uniesień wiele dam ja tobie.
Zechciej kochany przyjąć me serce,
Bym już nie była nigdy w rozterce.

Maria Jaroń - Dąbrowska