Radość zmartwychwstania

Świtem bladym zaszczyciłeś nas Panie obecnością,
Szliśmy za Tobą, my wierni z wdzięcznością.
Żeś nas nie opuścił, że do nas przybyłeś świtem,
I pokryło się niebo, przepięknym błękitem.
I dzwony rozległy się hen w około,
Zrobiło się raźniej i w duszy wesoło.
I teraz nam lepiej, wsparcie mamy w Tobie
Jezu, w najświętszej Twojej osobie.
Tyś nam Panem, więc króluj nad nami,
A my pod Tobą, my Twoi poddani.
Tyś w domu Bożym, my zaś na tym świecie,
Tobie ufamy, boś Ty Boże dziecię.
Tyś przecierpiał za nas męki i katusze,
Dźwigałeś krzyż na ramionach, a nam dałeś duszę.
Zmartwychwstałeś tym rankiem, my czekaliśmy Panie,
Koło Twego domu staliśmy, tak na powitanie.
I wyszedłeś ku nam, poszliśmy za Tobą Panie,
Dookoła Twego domu, tak na przywitanie.
A temu towarzyszyły huki i radość,
Że wreszcie jesteś i stało się nareszcie zadość,
Zadość uczyniłeś nam swą obecnością,
Obdarzaj nas troską i wieczną miłością.

Święcenie

Koszyczek z wikliny, w nim serweta biała,
I dar do święcenia, Tobie Jezu chwała.
Dajesz nam możliwość, zasiąść
do Twego stołu,
I spożywać z Tobą wieczerzę pospołu.
Koszyczek z wikliny w nim kurczątko z waty,
Symbol nowego życia, tak jak i przed laty.
I to jajko święte, pięknie malowane,
To są święta Wielkanocne, przez nas tak lubiane.
W koszyczku z wikliny, chleb, malowanki,
Przybrane borówkami, przepiękne kraszanki.
To symbol Twojego przyjścia do nas Panie,
I jakże przepiękne Ciebie powitanie.
Powitanie, choć przecież zawsze jesteś z nami,
Od morza po góry i między górami.
I ten koszyczek, a w nim strawa cała,
Tobie Jezu, za to wszystko chwała.

Przemijanie

Czasu przemijanie i z nim rozstawanie,
I ta niemoc człowieka, który na śmierć czeka.
Wszystko to razem Twoją wolą Panie,
Przyjdzie zmartwychwstanie, świata naprawianie,
Wolą Twoją Panie.
Myśmy są sługami i jedni i drudzy,
Cierpimy tak, jak cierpią ci słudzy.
Ale przyjdzie kiedyś, za sprawą Twoją Panie,
Wielkie i gruntowne świata naprawianie.
Gdzie policzysz wszystko, całe nasze życie,
Komu przyjdzie ciemność, nawet i o świcie.
A komu światło w Tą ciemną noc,
Komu zgryzota, komu wrażeń moc.
Myślisz, trzeba tak postępować,
By niczego później… później nie żałować.
Ale jak to zrobić, kiedy pokus wiele,
We środę, czwartek, piątek i nawet w niedzielę.
Bo stworzyłeś tego, który nam doradza,
Ale również tego, który w tym przeszkadza,
I dałeś nam możliwość kierowania życiem.
I później takim, albo innym byciem.
Nim przyjdzie rozliczenie, za te wszystkie winy,
Dlaczego już teraz niekiedy cierpimy –
Pytamy, błądzimy.

Betlejem

Mieścina Betlejem i to niebo czyste,
I przyszedłeś do nas, Panie Jezu Chryste.
Zszedłeś z niebios, anieli za Tobą schodzili,
By naprawić ludzi, by ci nie błądzili.
Stajenka uboga, żłóbek z sianem tylko,
Błogosławionaś, najjaśniejsza chwilko.
W której przyszedłeś, Panie Boże Święty,
By wskazać nam drogę, jak minąć zakręty.
Mieścina Betlejem i to niebo czyste,
Czekaliśmy wszyscy Panie Jezu Chryste.
Byś nas wiódł ze sobą i sobą ochraniał,
Złe myśli z głów odjął i od nas przeganiał.
Stajenka uboga, żłóbek tylko z sianem,
A wokół Ciebie, konik, krówka z baranem.
I trzej królowie, mira, kadzidło i złoto,
Lecz wszystko skromne, a to właśnie po to.
By pokazać, jak ważna w życiu jest pokora,
Że kiedy jej nie ma, to dusza jest chora.
Ale ty jesteś, jako lek, Panie Boże Święty,
Ty nam wskażesz drogę, jak minąć zakręty.
By iść drogą szarą, ale do tej niebieskiej,
Móc usiąść przy Tobie na łące królewskiej.
By podziwiać kolory, mieć samą radość,
Popatrzeć na Ciebie Panie, choćby przez ciekawość.
I iść tam przed siebie, aleją świętą, jasną,
Warto o tym myśleć, nim oczy nie zgasną.

Autor: Henryk Longin Rogowski
Wiersze pochodzą z tomiku
"W hołdzie Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II"

 

Powrót