Miałem sen
cichym szumem padał śnieg
księżyc się chował za drzewami
to malował śnieg cieniem
to sypał iskrami

w białej ciszy
dzwon słychać z oddali
odpowiada mu echo
tak nieśmiałym
wołaniem
jakby budzić
nie chciało
kogoś co teraz śpi

otwieram Kościoła
uchylone drzwi
w mroku stajenka
złotym blaskiem świeci
w Kościele pusto
tylko dwójka dzieci
trzymając się za ręce
na paluszkach bieży
chodź zobacz
tam
już jest
już w żłobku leży

oczarowani stoją
zamykam cicho
za sobą drzwi
Boże jak tu pięknie
a może mi się
tylko śni

Marian J. Kutz


 

Powrót              Wilia