bar

Stary Krasnal
na podstawie bajki Torhild Moen "Gamlenissen"


Wiercił się, kręcił, przewracał na boki, przecierał oczy, siadał - to stary krasnal na strychu. Zimno, ciemno, wilgotno. Stary Krasnal spał cały rok. Tak, jak to robił całe lata przedtem, gdy go nie potrzebowali po świętach, a wyjmowali go z pudła na kolejne święta.

Kapotę miał zniszczoną, spodnie też, a czapka zupełnie straciła kolor. - A może wymienią go na nowego w tym roku?! - myślał przerażony. W poprzednim roku zauważył nowe aniołki i serduszka na choince. A przy kominku, gdzie tylko on zwykle siadał, posadzono też kilka innych krasnali. Teraz leżą w pudełku obok i też pewnie czekają na święta.

Z pokojów na dole dochodziła melodia kolęd, czuć było przyjemny zapach pieprzowych ciasteczek.

Stary Krasnal podniósł ostrożnie wieczko pudełka i spojrzał w stronę okienka. Śnieżna biel tak zaiskrzyła aż musiał przymrużyć oczy. Zapalono już lampki na choince w ogrodzie, a dzieci ulepiły bałwana. Stary Krasnal wychylił się jeszcze bardziej z pudełka i zastukał w okienko. Bałwan spojrzał w górę i mrugnął jednym okiem. Ściemniło się i zrobiło się zimno, więc Stary Krasnal skulił się znowu w pudle. Nagle usłyszał kroki na schodach. Może przyszli po świąteczne dekoracje? Ależ tak! Poczuł, że ktoś podnosi jego pudełko i schodzi na dół do pokoju. Krasnal wciąż siedział skulony i bardzo zdenerwowany. Serce biło mu jak młot. Słyszał jak wyjmują bombki i kolorowe łańcuchy. Wreszcie ktoś otworzył jego pudełko. Krasnal zauważył natychmiast, że te nowe krasnale już siedzą przy kominku. A on wciąż leżał w pudełku. Czyżby zapomnieli o nim? Czy jego czas już się skończył?! – myślał i z trudem powstrzymywał łzy. Nagle poczuł znajome rączki, które wyjęły go z pudełka.

- Mamo, zobacz! - usłyszał. Musisz zreperować Starego Krasnala. On jest najlepszy, jakiego mamy! Mama wzięła Starego Krasnala do rąk, obejrzała go ze wszystkich stron. Delikatnie wyjęła stare jodłowe igiełki z brody, potem wzięła igłę i wełnianą nitkę i zacerowała kapotę, zszyła też rozerwane spodnie. A potem zdjęła starą czapkę i założyła nową. Czerwoną i błyszczącą, z bielutkim pomponem! Stary Krasnal poczuł jak robi mu się gorąco w serduszku. Aż poczerwieniał, a oczy zabłyszczały mu z radości.

Był Wieczór Wigilijny. Zapalono lampki na choince i czerwone świeczki w świecznikach. Zapachniało z kuchni; wszyscy usiedli przy stole.

- Mamo! Spójrz na Starego Krasnala! On się uśmiecha! - zawołała Kari i pocałowała Krasnala w czoło. O, tak! To Boże Narodzenie w domu!

Norweskie Krasnoludki nie kichają, bo
kiedy wieje zimno z Północy
zamykają małymi kluczykami
swoje małe nosy.


H. Rasmussen





Powrót              Wilia