<



Boże pozostajesz gdzieś tak daleko
Szukam Ty się ukrywasz kiedy mi źle
Wokół siebie nie znajduję Cię przeto
Tylko nienawiść cierpienie to co złe.

Moje cierpienie jakby nie obchodzi
Strach mnie ogarnia co będzie w przyszłości
Często boję się dnia który nadchodzi
Z nim pustka cierpienie lęk samotności.

Stąpam po omacku Tyś wielce srogi
Miałeś być człowiekiem tak napisali
Przeżyć wytrzymać jego ciężkie drogi
Ale czyż Ciebie nie zamordowali.

Twoje Narodzenie trudno uwierzyć
Mówiąc wszystkim głośno wcale nie skrycie
Możliwe jest czym jaką miarą mam zmierzyć
Ma to czy związek z moim grzesznym życiem.

Patrzę i tkwi we mnie wielka obawa
Kram Bożonarodzeniowa muzyka
Nie cieszą błyskotki na wystawach
Serce jakoś tak chorobliwie tyka.

Trudno się zdobyć na chwilę radości
Jak przed dwoma tysiącami lat wtedy
Trudno Cię dostrzec w tym mroku codzienności
Przychodź więc dzisiaj kiedy przyjdziesz kiedy.

W ciemnościach widzę jednak światła płomyk
Światło nadziei rozpraszające mrok
Wyciągniętej pomocnej dłoni dotyk
Panie daj mi nadzieję stawiam swój krok.

Dana mi nadzieja zawieść nie może
Wiara światłem rozświetla moje życie
Nosi góry osusza słone morze
Umacnia obdarza siłą obficie.

Światło pokoju przyjdzie też od Boga
Nadzieją i wiarą żyć przecież muszę
Zniknąć gdzieś musi niepokoju trwoga
Pokój obiecany przyjdzie z Jezusem.

Wolnym będę od tego co mnie gnębi
Światło wolności z Jezusem przychodzi
Staję się tym co w swego serca głębi
Przecież teraz nic mi w tym nie przeszkodzi.

Radość nadeszła pesymizm rozwiewa
Światłem ukrytą ranę leczyć raczy
Serce bez pychy już lepiej się miewa
Zasypane są otchłanie rozpaczy.

Czy zacznę ufać podejmę ryzyko
Do drugiego nie będzie uprzedzenia
Wygładzę pojednanie jak lastryko
Czy odrzucę już wszelkie podejrzenia.

Wtedy zacznę kochać gorąco trwale
Światłem miłości dam szczęście drugiemu
Świecę dla miłości dużą zapalę
Nie pozwolę uschnąć życia sensu memu.

Słaby jestem niczym ten na wietrze liść
Choć wiarę nadzieję wolność miłość mam
Chociaż chcę dobrą drogą wciąż dalej iść
Wołam Panie przyjdź niewiele mogę sam.

Znów podnoszę głos Panie przyjdź wołając
Tylko Ty wielką siłę wytrwałość dasz
Tylko Ty od Ojca taką moc mając
Możesz otrzeć mą oblaną lękiem twarz.

Przyjdź w swej dostojności nie jak przed laty
Nie tylko ja Cię wołam kolejny rok
Z Tobą chcę być w miłość wiarę bogaty
Ty przyjdź zanim postawię kolejny krok.

Wiem że wiara radość miłość nadzieja
Wolność zaufanie pokój te słowa
Rzeczywistości czyny światłem chwieją
Wspaniałe i piękne gdzieś w snach się chowa.

Choć w swej drodze więcej obojętności
Chociaż przykrości wiele doświadczałem
Że wśród ludzi tak mało jest miłości
To słowo czyżby jakimś ideałem.

Kochają mnie znam takiego człowieka
Miłość na tym świecie istnieje zatem
Ktoś także bym dał swoje serce czeka
Dla drugiego mogę być całym światem.

Z zaufaniem choć dzisiaj się przesadza
Bez kontroli nie można o nim marzyć
Myśl ta chociaż bardzo mocno przeszkadza
Mogę wciąż niejednego nim obdarzyć.

Na klęski głodu ludzkość jakby głucha
Zniszczone jest środowisko wraz z ludem
Można przy tym stracić pogodę ducha
Wtedy radość przychodzi z wielkim trudem.

Nawet kiedy wiele tych okropności
Coś lub ktoś niesie mi uśmiechu wiosnę
Budzi we mnie piękne chwile radości
Ze swym duchem staję się wielki rosnę.

Wiem wielu z nas żyje jakby w niewoli
Zależnych od gospodarki rodziny
Pamiętam jednak że w swojej niedoli
Chrystus wyswobodził od grzechu winy.

Choć zależnym jest jeden od drugiego
Ciężko żyć ale czyż w trudzie i znoju
Mimo niedogodności świata tego
Czy nie można żyć z innymi w pokoju.

Pytam się wciąż czasem też powątpiewam
Ma wiara czasami się bardzo chwieje
Jednak zawsze dobrego się spodziewam
Bo mimo to wszystko mam wciąż nadzieję.

Więc poprowadź mnie przez piętra trudnych lat
Bądź w dzień radością dnia w nocy dobrym snem.
Pomóż mi Chryste pięknym rysować świat
Z Tobą mogę wciąż naprzód iść dobrze wiem.

Przychodź zapalaj nam światła dobroci
Niech będzie radością i pokojem dzień
Niech wiarą miłością ten świat się złoci
Ujrzę Chrystus na nowo narodził się.
KaTaFr 2003-11-03





Powrót              Święty Mikołaj