Bajka wigilijna

Któż z nas nie zna przysłowia słusznego od dziś-li:
"Głodnemu chleb na myśli".
Z tego oto przysłowia, jak pisklę z jajka,
Na dzisiaj - bajka.

Do wieczerzy wigilijnej za ubranym stołem
Zasiedli w tym roku społem,
Jak wilki rozmieszczone wśród potulnych owiec,
Tworząc razem przypadkiem dziwny konglomerat,
Redaktor, kupiec, literat,
Urzędnik i przemysłowiec.
I skoro błysła gwiazda, jak niegdyś dziad z dziadkiem,
Jęli zgodnie z tradycją łamać się opłatkiem
Niepomni osobistych uraz i pretensji,
Życząc sobie nawzajem, zależnie od osób,
Na różny sposób:
Ten temu trzynastej pensji,
Temu zwyżki dolara, temu znowu spadku,
Temu 300000 nowych prenumerat...
Życzliwi wszyscy wszystkim. Został na ostatku
Literat.
- Czegóż mamy ci życzyć? - rzecze przemysłowiec -
Odpowiedz.
Jak daleko dosięga twych ambicji grobla?
Chcesz może nagrody Nobla?
Czy może myśli grą dumną,
Wierząc, że w końcu zniknie dokuczliwy zgrzyt os,
Marzysz, aby przemawiał nad twą trumną
Sam Witos? -
"Bynajmniej" - rzekł literat - "Cel mych skromnych życzeń
Sięga najdalej na styczeń"
I skoro mnie ucieszyć chcecie - ty i tamci,
Dobrą radę na to dam ci:
Miast życzeń platonicznych składać mi namiastkę
Z słów, które kiedyś ujrzę na pośmiertnej wstążce,
Kupcie jeden drugiemu na gwiazdkę
Po książce".

Bruno Jasieński

 

 

 

 

Powrót              Wilia