Daj mi w prezencie szum kojący,
kolor co chwilę inny...łagodne rozkołysanie...

Daj mi łopot skrzydeł mewy,
jej krzyk , gdy zerwie się do lotu...
radosne szybowanie...

Daj mi w prezencie piasek złoty,
co pieści stopy przy każdym kroku...
dalekie wędrowanie...

Daj mi spojrzenie w oczy ciemne...
spojrzenie głębokie i tylko dla mnie...
bez słów rozmawianie...

Daj mi to wszystko na chwilę , co minie
jak wszystko na świecie...
odwieczne przemijanie...

Dam Ci za to radosne moje zachwycenie,
łagodny dotyk...
głębokie westchnienie...

Jeanne , 09.2004



Łagodność jak aksamit otula serce pelerynką.
Jest jak bajka, jak pieszczota
delikatniejsza od skrzydła motyla.
Łagodnością mnie otul kochanie
i nie pozwól już nigdy krzyczeć sercu...

Z łagodności uszyj mi sukienkę,
ubierz mnie w nią jak na bal.
Z gwiazd zrób mi kolczyki
i wachlarz z marzeń...

A potem mów mi słowa pachnące ulotnie,
mów łagodnie i miękko,
aż schyli się nad nami błękit,
zdziwiony, że jest na świecie
tyle łagodności...

Jeanne, ad 2004



Posiedzimy przy kominku, wyciągniemy dłonie w stronę ognia
i z iskier wróżyć będziemy wróżby pomyślne...
Myśli podążą ich śladem wysoko lecz nie zgasną jak one
ogarnie nas ciepło i spokój nieziemski prawie...
zgubimy zegarki ...zgubimy telefony...

zgubimy szarą codzienność w odcieniach płomieni
zapalimy to co w głębi serca lekko się tliło,
zrzucimy skorupkę obojętności nieczułości , niewrażliwości
będziemy sobą w ciepłym blasku ...

Posiedzimy przy kominku, zobaczymy złote refleksy
w kieliszkach czerwonego wina...
wzniesiemy toast za życie, za miłość ...
a jeśli przypadkiem wino doprawimy łzami, powiemy sobie
że to tylko dym podrażnił oko....

odnajdziemy uczucia zapomniane , przytulimy do siebie
rozgrzane policzki , obudzimy się na nowo i piękniejsze będą
serca i dusze...w blasku ognia wszystko jest piękniejsze...
odnajdziesz mnie , odnajdę ciebie

Posiedzimy przy kominku...zatrzymamy czas, na chwilę
na moment ...zostawimy za sobą nasz pośpiech
przypomnimy sobie kolor swoich oczu i smak swoich ust...

Jeanne A.D.2003



Szmaragdowe, o brzeg biją niestrudzenie,
z cierpliwością nadprzyrodzoną.
Stoję, patrzę, chwytam wzrokiem kształty...
niby te same, a każdy inny...

Oddaję swoje myśli falom i czuję,
jak zabierają ze sobą moje zmęczenie codzienne,
mój ból i niepokój.

Oddają mi łagodność, spokój i wyciszenie...
wypływają ku mnie , jak przyjaciele
spieszący z pomocą...
wołają szumem -przysiądź , odpocznij...

Przysiadam na piasku i chłonę w siebie
to piękno surowe i proste, zachwycające...
i czuję , że moja dusza się uśmiecha

do chmur, do słońca, do fal szmaragdowych
co biją o brzeg niezmiennie, niestrudzenie...

Jeanne, 09.2004



Moja dla Ciebie pastorałka

Noc ciemna i cicha, gdzieś w dali pasterzy wołanie,
I nagle wielka jasność-przychodzisz
Maleńkie Ogromne Kochanie.

Złożony w żłóbka kołyskę
Pan panów i królów Król
Lekko ocierasz z zimnych policzków
Naszych łez ludzkich sól

Tyś Bogiem, choć leżysz w kołysce,
Która wygląda tak marnie
Czekasz, kto zimną nocą
Do serca Cię przygarnie

A tyle jest w Tobie Miłości
I Światła i Nadziei,
Ze poklękali zdziwieni
Święci niebiescy anieli.

A potem radosną kolędę
Ponieśli we wszystkie strony
Że Słowo stało się Ciałem ,
Że Jezus narodzony.

Przychodzę i ja do stajenki,
By wziąć Cię w kołyskę serca
I wrócić z Tobą do domu
Cichą nocą - po pasterce.

Niech Ci nie będzie już zimno,
Niech łezki Ci z oczu nie płyną.
Na zawsze zostań w mym sercu
Mój Panie - Maleńka Dziecino

Jeanne, 2004




BIAŁY PTAK
(Christianowi)



Tak biały, tak pewien swojej urody
Śmiało przeciął błękit nieba
I zaszybował nad głowami piękny ptak.

I podnieśliśmy głowy pochylone
W stronę nieba.
I zmęczone oczy zwróciliśmy
Do tęczowego światła.

A jego skrzydła były silne
W piórach zagościło słońce
Słońce nadziei na spełnienie
Niespełnionego.

I nasze ukryte pragnienia
Uniósł dumnie i wysoko
Nie były już ukryte w zakamarkach duszy
Wypowiadane szeptem...

Były wielkie, bo nasze
Im bliżej nieba, tym bliższe spełnienia

Biały Ptak to była nadzieja
Nasza Nadzieja powierzona
Światłu


Jeanne, a.d.2004