Gdy chodziłem do pierwszej klasy, pewien osiłek z ósmej przyłożył mi kiedyś w brzuch. Bardzo mnie bolało, byłem wściekły, lecz przede wszystkim czułem się nieznośnie zażenowany i upokorzony. Rozpaczliwie szukałem okazji, by wyrównać rachunki. Postanowiłem dopaść go następnego dnia przy stojakach na rowery i dać mu porządnego łupnia.
Z jakiegoś powodu zwierzyłem się z moich planów babci Normie. To był poważny błąd. Wygłosiła zaraz jedno ze swoich nie kończących się kazań (ta kobieta naprawdę potrafiła mówić...). Nudne to było, że aż strach, a z potoku słów zrozumiałem tyle tylko, że tamtym osiłkiem nie powinienem sobie w ogóle zaprzątać głowy.
- Dobre czyny przynoszą dobre plony, złe czyny przynoszą złe plony - skonkludowała.
Odparłem, oczywiście grzecznie, że może w jej przypadku to się sprawdza, ale nie w moim. Ja zawsze starałem się postępować dobrze, a jedynie, co otrzymywałem w zamian to "ochrzan" (nie użyłem wtedy tego słowa)
- Każdy dobry uczynek kiedyś do ciebie wróci i tak samo wróci do ciebie każda krzywda, którą wyrządziłeś - upierała się przy swoim.
Minęło trzydzieści lat, nim zrozumiałem mądrość jej słów. Babcia mieszkała wtedy w domu starców w Laguna Hills w Kalifornii. Co wtorek zabierałem ją do restauracji. Czekała na mnie zawsze gustownie ubrana, siedząc na krzesełku tuż przy drzwiach. Żywo pamiętam nasz ostatni wspólny obiad, zanim trafiła do sanatorium.
Pojechaliśmy do pobliskiego baru. Zamówiłem dla babci pieczone mięso, a dla siebie hamburgera. Obsłużono nas szybko i gdy pałaszowałem swoje danie, spostrzegłem, że babcia zamiast jeść, wpatruje się cały czas w swój talerz. Odłożyłem hamburgera i podsunąwszy do siebie talerz babci, pokroiłem mięso na drobne kawałki. Potem postawiłem talerz przed nią. Gdy przypatrywałem się, jak osłabiona z niemałym trudem, powoli nakłuwa na widelec kawałki mięsa, nagle moje oczy napełniły się łzami. Przypomniałem sobie małego chłopca, któremu czterdzieści lat temu to ona kroiła mięso na drobne kawałki.
Czterdzieści lat. Minęło czterdzieści lat i jej dobry uczynek został wynagrodzony. Babcia miała rację, zbieramy to, cośmy posiali. "każdy dobry uczynek kiedyś do ciebie wróci..."
A co się stało z tamtym osiłkiem z ósmej klasy?
Wpadł na osiłka z dziewiątej...



Mike Buetelle





Powrót