Dzieci literują miłość w następujący sposób: C-Z-A-S.
Jon Crudele


Pewnego jesiennego popołudnia wróciłam biegiem do domu z uniwersytetu, na którym prowadzę zajęcia. Przygotowałam szybki obiad, zapędziłam moją dziesięcioletnią córkę, Christi, do lekcji, grzecznie wytknęłam memu mężowi, Delowi, że zostawia brudne buty na czystym dywanie. Potem w szaleńczym pędzie odkurzyłam korytarz, ponieważ spodziewałam się wizyty grupy szacownych dam, które w słusznym celu zbierały używane ubrania. Później miał przyjść mój student, z którym pracowałam nad pewną ważną rozprawą; taką, która miała wnieść poważny wkład w moje badania.
Gdy zatrzymałam się na chwilę, by nabrać oddechu, usłyszałam, jak Christi rozmawia przez telefon ze swoja przyjaciółką.
- Mama sprząta dom – mówiła moja córka, – bo jakieś panie, których wcale nie znamy, mają przyjść po stare ubrania... I jeszcze jakiś student z college’u przychodzi ze swoja pracą. Nie, nie wiem, o czym jest ta praca. Wiem po prostu, że mama nie robi nic ważnego i znowu nie będzie się ze mną bawić.
Zanim Christi odłożyła słuchawkę, włożyłam dżinsy i stare tenisówki i przekonałam Dela, żeby zrobił to samo. Potem zawiesiłam na drzwiach kartkę, informując studenta, że niedługo wrócę, a na końcu wystawiłam na ganek pudło z używanymi rzeczami. Dołączyłam do niego notatkę, że Del, Christi i ja poszliśmy się bawić.

Doktor Barbara Chesser

   
 

Powrót