R o ś l i n k a

Wiatr nadziei hulał po wirtualnym czasie unosząc z sobą liście wspomnień, pył przebytych dróg historii, ziarenka-piasku zmartwień i nasionka uczuć. Wiatr ten uderzył we mnie gwałtownym zapierającym dech w piersiach podmuchem. Zakręcił się wokół mnie i wirując odleciał w przyszłość. Jedno z niesionych przez niego ziarenek zaplątało się w moich myślach.
Nie starałem się go usunąć. Było malutkie, mikroskopijne. Nie uwierało.
Upłynął pewien czas. Zauważyłem ,że coraz częściej tok moich myśli zakłócało bliżej nieokreślone "coś".
To coś stawało się coraz bardziej natarczywe.
Na ułamki sekund wysuwało się przed inne myśli i znikało. Gdy któryś kolejny raz wysunęło się na powierzchnię skupiłem się wyłącznie na nim. Nie trwało to długo, ale wystarczyło żeby dostrzec,
że to coś to zapomniane przyniesione przez wiatr nadziei mikroskopijne ziarenko ,które zaczęło kiełkować.
Ciekawy byłem co z niego wyrośnie. Nie starałem się go pozbyć. Przeciwnie, pielęgnowałem je i podlewałem rosa piękna.
Po pewnym czasie kiełek zamienił się w łodyżkę z której zaczęły wyrastać malutkie ,śliczne listeczki radości.
Roślinka absorbowała mnie coraz bardziej. W końcu stała się jedną z najczęściej
przywoływanych przeze mnie myśli. Rosła i piękniała z każdym dniem.
Cieszyłem się,że jest.
To wspaniała sprawa posiadać taką cudowną roślinkę.


Ryszard



Powrót              Rzeka czasu