Niebiański optymista!

Głodny miłości aniołek
Chciał szczęścia ugryźć rąbek
Wypił nadziei rosołek
A na złudzeniu złamał ząbek




Nie zawsze jest różowo.

Spytałem płaczącego aniołka
Czyżbyś się grzechu objadł soli
On robiąc oczkami fikołka
Odrzekł - miłość też czasami boli




Z zimnej chmurki goły aniołek
Patrzał smutno na ziemski padołek
Chętnie by kupił jakieś ciuchy
Lecz biedny nie miał kapuchy

Zdesperowany sfrunął z chmurek
I zakosił jaensowy mundurek
W te specyficzne ubrany błękity
Nie odstawał od niebiańskiej świty

Wychwala rapem ziemskie pokusy
Dumnie głaszcze obcisłe wycierusy
Śpiewa cantry nieanielsko się puszy
Nie czując, że ośle rosną mu uszy

Różki tez widać miedzy uszkami
I rytm wytupuje kopytkami
Za kilka szmatek sprzedał duszę
Teraz diabelskie przechodzi katusze

Płacze łezkami w kolorze blue
Lecz nagle piorun go wyrwał ze snu
Spojrzał na siebie krzyknął jestem goły
I tylko goły mogę być wesoły




Aniołek wycwaniony

Zalany aniołek wytoczył się z baru
Autostradową rozpoczął wędrówkę
Płynąc krokiem drinkowego czaru
Osłupiał gdy piękną zoczył tirówkę

Ona widokiem tym nie zaskoczona
Pieszcząc czule całowała mu główkę
Potem przytuliła jego loczki do łona
Szepcząc dawaj kasę, płacisz stówkę

Aniołek soczyście beknął kilka razy
Z szoku, wszak nie znał tego zwyczaju
Bo w niebie nie spotkał takiej zarazy
Zakwilił skredytuj, zapłacę ci w raju




Aniołek zrezygnowany

Obłuda ziemska aniołkowi zbrzydła
W niebiańskie odlecieć chciał strony
Usiłował rozwinąć anielskie skrzydła
Nie udało się, za bardzo był ubłocony


Kupił sobie aniołek rowerek
Pręży pierś i radośnie kwili
Na kołowy się udał spacerek
W parku rower mu zakosili

Więc olał skradziony rowerek
Zwinnie na Harleya skoczył
Dogonić chciał dawców nerek
Ze strachu do rowu się stoczył

W kabriolet tyłeczek wsadził
Kolejna to była obsuwa
Za grzecznie pojazd prowadził
Tu każdy na gazie zasuwa

Gdy zatrzymała go drogówka
Choć rutynowa to była kontrola
Zapłacę rzekł, dla was stówka
Wiem, taka nie pijących dola




Zmilitaryzowany aniołek.

W historycznej się anioł zagłębił lekturze
Przeczytał co to Stalingrad, co Troja
Smak chciał ten odczuć na własnej skórze
Więc się natychmiast zaciągnął do woja

Niewymiarowy mu dano mundurek
Pasty do butów opróżnione pudełka
Nie pozwolono mu zatrzymać piórek
I w mig ogolono śliczne skrzydełka

Apele, musztra bieg pompki, przysiady
Kopanie w tyłek, krzyki, przekleństwa
Na śniadanie chleb i trochę marmolady
Wszystko po to by anioł nabrał męstwa

Szalety mył dozębną szczoteczką
Na błysk sypialna musiała być sala
W przerwach wojsko bawi się pałeczką
Aniołka zaś czekała obowiązkowa fala

W wojskowe aniołek zwątpił wartości
Zaczął doceniać bardziej swoją dolę
Zamiast furażerki i żołnierskiej złości
Woli strzec moralności i nosić aureolę




Czas spędza aniołek przy kawie
Przed nim świeża leży prasa
Wtem tak naprzeciwko prawie
Usiadły dwie laski pierwsza klasa

Więc je z za dziennika podgląda
Którąś na randkę chciałby zaprosić
Lecz jednakowo obie pożąda
I obie chciałby najchętniej skosić

Głowi się jak ten rozwiązać problem
Posmutniał, wewnątrz cały rozdarty
Wymyślił! Chyba obdarzą go Noblem
To proste, zaprosi je na seks - party

Na jego anielską urodę się załapały
I kiedy był goły, do zabawy gotowy
One śmiejąc się głośno chórem zaryczały
Ty nieczłowieku przecież jesteś bezpłciowy

Wkurzony warknął wy marne puchy
Nie jednej nauczyć mogę was sztuki
Wszak zaliczał żem nie takie dziewuchy
I od Francuzów pobierałem nauki




Zdesperowany Aniołek!

Już każdy wątpi, że jestem aniołem
Już szlag mnie trafia i wszystko złości
Czy mam komuś dać coś pod stołem
By uznano wreszcie moje świętości




Aniołek wreszcie wpadł!

Na ziemi dziwne panują maniery
Nie chcą aniołków wolą komputery
Jedyną podjąłem decyzję i kropka
Dziś muszę kupić sobie laptopka


Dni parę się bawił wspaniale
Zaliczył net i seks - portale
Na czacie szalał, dowcipem brylował
Za dziwne nicki tożsamość swą chował


Aż dnia pewnego ta godzina wybiła
Wirtualna anielica go przyszpiliła
On nie ostatni naiwny i nie pierwszy
Teraz pisze teksty do Krainy Wierszy



Bezsilny anioł.

Kiedyś na ziemię sfrunął
Anioł pełen dobrych chęci
I na niebiańską twarz runął
Widząc co tutaj się święci

Lecz podniósł się, obolały
Głową w obojętność wali
Czyżby piękny świat cały
Grzeszni diabli opanowali

Rządzącym doradzać próbował
Butami kłamstw go skopano
Ucieczką się w dobroć salwował
Za pomoc mu skrzydła złamano

Na przyjęciu przysiadł weselnym
Lecz szybko legł pod stołem
Chociaż starał się być dzielnym
Zaklął k. tu trudno być aniołem



Ryszard Til