Jak dobrze mieć Ciebie




Jak dobrze mieć Ciebie. To nic, że tak daleko.
Ale jak dobrze mieć Ciebie. Nie znamy się tak długo jakbym tego chciał,
ale jednak trochę już razem przeszliśmy.
Śmieliśmy się nie raz, przeszliśmy razem, a czasem osobno tysiące kilometrów. Nie raz zapominaliśmy o całym świecie. Pamiętam to uczucie, że jak tylko wydarzyło się coś wartego opowiedzenia, zobaczenia, pierwsze, co robiliśmy to szybka wiadomość do drugiego z nas. Dlatego warto było wszystko. Myślisz, że znamy się już wystarczająco dobrze by zrozumieć coś bez oczu i słów? Tyle rzeczy nie zdążyłem Ci o sobie powiedzieć. Za tyle rzeczy Cię nie przeprosiłem. Za jeszcze więcej nie podziękowałem. Przy Tobie chciałem być lepszy. I chyba taki byłem. Z Tobą i dla Ciebie mogłem zmienić świat. Chciałbym Ci oszczędzić tych wszystkich trudów. Z całego serca bym chciał. Niestety nie potrafię. Ale jestem tu dla Ciebie. Dla Ciebie jak dla nikogo, zawsze.


Jak łatwo jest oszaleć, gdy myśli się o tym co ludzie myślą, nie pytając ich o to...
pożerany od środka.
Jak dziwnie jest odkryć, że ludzie widząc, słysząc to samo co Ty, czują coś zupełnie innego i zupełnie inaczej co do tego działają.
Jak boleśnie jest słuchać niesprzyjających słów o kimś, komu sprzyja nasze serce.
Jak zaskakujące jest to, że niewypowiedziane słowa mogą spowodować niepokój i strach.
Jak wielkim pasożytem jest czekanie...
Jak miło jest jednak odkryć, że jest ktoś na tej Ziemi, kto zrozumie bez słów i bez słów poprawi Ci nastrój.
Jak dobrze jest wiedzieć, że są ludzie, którzy odbierają sprawy i radzą sobie z nimi podobnie do Ciebie.
Jak wielką ulgą jest posiadanie Przyjaciela.


Niespodziewany telefon. W potoku słów ukryta prośba o pomoc.
Niewypowiedziane, ale istniejące słowa 'potrzebuję Cię'.
Pełen obaw biegniesz na pomoc. Tysiące myśli przelewa Ci się przez głowę,
tych najgorszych. Dobiegasz na miejsce w rekordowym tempie.
Masz zadyszkę i brakuje Ci tchu. Nie dasz rady nic powiedzieć.
Ale okazuje się, że wcale nie jest to potrzebne. Jesteś potrzebny Ty, po prostu Ty.
Twoje ręce, Twoje ciepło, spojrzenie. Oddajesz więc siebie całego, wszystko.
I znów okazuje się, że to w zupełności wystarcza. Czy to nie wspaniałe, że Ty,
po prostu Ty, możesz komuś przywrócić wiarę, pomoc, pocieszyć.








Przyjacielu,
tak bardzo chciałabym abyś był tu teraz ze mną. Usiadł naprzeciw i słuchał cierpliwie chaotycznie wyrzucanych słów, w bólu i rozterce. Żebyś pomógł znaleźć przyczynę, a potem.... rozplątał i poskładał.

Ty rozumiesz, co to znaczy sprawiać sobie zewnętrzny ból by zabić to, co boli tak mocno w środku. Jak to jest ponad wszystko chcieć i czekać, i czekać aż do upadłego, i nadal tego nie dostać. Jak to jest? A może na to nie zasłużyłam?
Jak to jest przeklinać Boga za niesprawiedliwość, później przepraszać i prosić znów. Jak to boli tam gdzieś w środku, że aż zabliźnia się na zewnątrz. Jak to jest, gdy nie możesz wyjaśnić, co się dzieje w Tobie, bo żadne słowa nie wydają się odpowiednie. A przecież to nic wielkiego. To nic, że nikt nie troszczy się o Ciebie tak jak troszczyć się powinno.
Że nikt nie pyta co dzieje się w Tobie, a nawet jeśli, to nie czeka na odpowiedź.

Ty wiesz jak to jest żyć szczęściem innych i czytać wiersze, że warto pomimo wszystko. Że na tym to właśnie polega, że tak trzeba.

Jedno, czego nie wiesz, to to jak ja bardzo Cię teraz potrzebuję.


Osiągnąłeś to, co chciałeś. To, czego tak pragnąłeś.
Musiałeś ciężko pracować żeby na to zasłużyć.
Zrezygnowałeś z wielu rzeczy oddając się tej jednej.
Dla Ciebie największej i najsłuszniejszej. Często miałeś pod górkę, a nawet, jakby było mało, rzucali Ci kłody pod nogi.
Miałeś chwile zwątpienia, buntu. Jednak Ty, pełen wiary i nadziei, szedłeś dalej.
Twoja miłość cały czas rosła, pomagając Ci w zdobyciu szczytu.
Osiągnąłeś go. Zdobyłeś. Mogłeś być dumny, że wytrwałeś mimo wszystko.
Jednak to nie koniec Twojej pracy.
Bo chociaż zdobyłeś swojego upragnionego przyjaciela
to czeka Cię jeszcze wiele ciężkich prób. Tym razem masz jednak coś,
co ułatwi Ci drogę; Twojego przyjaciela.


Pamiętając, dobre i złe, upadki i wzloty, spacery
i rozstania, podziękowania i kłótnie, prezenty
i przeprosiny, telefony i zapomniane urodziny,
marzenia i spóźnienia, śmiech i płacz, euforie i strach, codzienność i faux pas, uściski dłoni i nóż w plecy, wschody i zachody, spokój i nerwy, herbatę i śnieg, ważne i nieważne, zrozumienie i zatrzaśnięte drzwi, pocztówki, zdjęcia, książki, plakaty, płyty, myśli, uczucia, burze, milczący telefon, odwrócony wzrok;
to wszystko pamiętając, nie żałuję.

Panette

Powrót