_
 




Nauka mowy

Był wczesny styczniowy ranek. Auto zatrzymało się w połowie drogi z kopalni do szosy. Była to normalna polna droga, którą ubiły ciągniki rolnicze udające się na okoliczne pola i wielkie cysterny, które co dzień przyjeżdżały do szybu po wydobytą ropę. Wojtek przed chwilą wysadził z samochodu swojego brata, którego odwiózł do pracy na dwudziestoczterogodzinnej zmianie przy obsłudze urządzeń pompujących ropę naftową. Wysiadł z auta. Nie wyłączył silnika, bo było bardzo mroźno - ponad dwudziestostopniowy mróz... Ale nie było to zbyt dokuczliwe, gdyż noc była bezchmurna i bezwietrzna.
- Lepiej sobie pochodź, aniżeli miałbym później z jakiegoś powodu cię nie odpalić - powiedział do samochodu. Czasami rzeczywiście robił dziwne rzeczy - a gadanie z samochodem było jedną z nich.
Ale Wojtek zwykł mawiać nie tylko do rzeczy martwych. Od dawna zdarza mu się, że świadomie zwraca się do kogoś szczególnego. Ten ktoś jest niewidzialny dla niewtajemniczonego obserwatora, a jednak Wojtek do niego przemawia. Już od dawna z Nim rozmawia na swój sposób. Zrobił to też tym razem.
- Jesteś wspaniały - powiedział cicho patrząc w rozpięte nad nim granatowe niebo, które mieniło się niezliczoną ilością gwiazd.
- Jesteś cudowny - ponownie wymówił słowa podziwu do kogoś, kogo nie było widać. W polu był tylko Wojtek i jego auto. Wojtek wypowiadał coś na kształt dziękczynnej modlitwy, w której wychwalał kogoś wspaniałego w swej wielkości, dobroci, mądrości i miłości. Widać było, że słowa płyną z jego serca, że nie są to frazy wyuczone na pamięć. On naprawdę do kogoś mówił. Tylko czy ten ktoś mu choć raz odpowiedział?
- Kocham Ciebie! - zawołał, gdy dobiegł go głos prowadzącego audycję radiową:
- Nie jesteś sam... - powiedział redaktor, który w ten sposób parafrazował nadaną przed chwilą piosenkę.
Postał jeszcze chwilkę przyglądając się zachodzącemu Księżycowi. W momencie, gdy ten znikał za horyzontem, na wschodzie pojawił się maluśki przebłysk tarczy słonecznej. Wprawiło to Wojtka w dobry nastrój. Tak naprawdę, to on poczytał ten zbieg zdarzeń jako znak dany mu od Niego. Nie próbował tego faktu zinterpretować pod kątem jakiegoś horoskopu, czy wróżby na bliższy lub dalszy czas. Po prostu dostał odpowiedź, której treści nie da się odczytać i przełożyć na język zrozumiały dla postronnego słuchacza. Była ona zrozumiała jedynie dla Wojtka.
Wsiadł do auta i ruszył przed siebie, a konkretnie w powrotną drogę do domu.
- Mówisz, że nie jestem sam... Wiem to! Wiem... Ale dobrze, że mi to przypominasz - powiedział siedząc w ciepłym wnętrzu samochodu. Śmiał się przy tym tak szczerze, że musiał jeszcze raz zatrzymać wóz. Ogarnęła go jakaś niepojęta euforia i radość. Ostatnio często to przeżywał. A szczególnie mocno dopadało go gdy oglądał "Bruce'a Wszechmogącego". Niby komedia... Niby jedynie rozrywka... A jednak coś w tym jest!
Dla Wojtka to koronny przykład języka, jakim On porozumiewał się z nim. Ostatnio znowu oglądał ten film - tym razem w obecności Krystyny. Jego ukochana, która plecami opierała się o niego i była zapatrzona w ekran, nie mogła widzieć, jak bardzo uzewnętrzniło się jego wzruszenie faktem, że ten obraz pełen był wątków jakby świadomie wycelowanych w jego życie. Po jego twarzy popłynęła rzeka łez. Główny bohater nazywał się Bruce Nolan, Dla Wojtka był to pierwszy znak - wystarczyło pierwszą literę w nazwisku Bruce'a zamienić na "S" i pojawiło się nazwisko bardzo ważnej dla niego osoby, którą kiedyś bardzo kochał... lecz nie na tyle, by jej nie skrzywdzić. Drugi znak w tym filmie to symbol kanału, w którym pracował Bruce - siódemka umieszczona w kółku. Ten symbol Wojtek ujrzał, gdy modlił się kilka lat temu wraz z zaprzyjaźnionym duchownym - na długo przed nakręceniem tego filmu. Klęczeli wtedy we trójkę: Wojtek, jego była narzeczona i Witek, który był pastorem. Nagle go zobaczył i po zakończeniu modlitwy narysował na papierze.
- To może być twoja pieczęć, dana ci przez Boga - skonstatował to wtedy jego przyjaciel.
Następny sygnał istotny dla Wojtka to nazwa firmy wypowiadana przez spikera w barowym telewizorze, gdy dziewczyna Bruce'a , z którą się on rozstał dostaje serię niby to przypadkowych znaków, w których dostawała bardzo czytelne sygnały, żeby przebaczyła swojemu chłopakowi. "Zadzwoń do Bruce'a", "On Cię kocha", "Tylko Bruce" - to były tytuły stu najwspanialszych utworów wszechczasów reklamowanych w tamtym telewizorze. No i spiker podaje potem numer telefonu: 1-900 4 GIV HIM, co w fonetycznej wymowie angielskiej oznacza 1-900 wybacz mu. Dystrybutorem reklamowanej składanki była firma K-TEL Records... I to był ten znak!!! Wojtek właśnie rozpoczynał pracę w firmie, która się tak nazywała!
Dziennikarz, z którym Bruce rywalizował o posadę głównego redaktora wiadomości, z urody był podobny do mężczyzny, który obecnie jest z jego byłą narzeczoną, o której względy jeszcze nie tak dawno Wojtek zabiegał.
No i najważniejsza rzecz, to dziewczyna Bruce'a jak nic pasowała Wojtkowi do wizerunku Krystyny, którą pokochał całym sercem, gdy zrozumiał, że dalsza walka o dawny związek nie ma przyszłości.
Właśnie ten fragment filmu, traktujący o tych niby przypadkowych znakach umacniał jeszcze przekonanie Wojtka, że jego wyczucie na takie sygnały jest dla niego jakimś przesłaniem. Nigdy nie próbował sobie ich dosłownie tłumaczyć. Wystarczyło poczekać, a wszystko się samo wyjaśniało. Na przykład to zdarzenie sprzed kilkunastu miesięcy, kiedy to jechał swoim nowym samochodem na zebranie dyrektorów do odległego o dwieście kilometrów ośrodka szkoleniowego. Nagle zapaliła się czerwona lampka systemu ABS. Wojtek wiedział, że taki sygnał oznacza nieprawidłową pracę urządzenia, a że dotyczyło to układu hamulcowego to podświadomie zwolnił szybkość jazdy. Był wściekły, że już na samym początku użytkowania samochodu będzie miał jakieś kłopoty techniczne. Wyprzedził go inny samochód, któremu z pewnością by się nie dał, gdyby nie ten nagły defekt. Przejechał kilkanaście kilometrów i wyjechał na długi prosty odcinek drogi. Już na wjeździe zobaczył, że na drodze stoi samochód, który go przed chwilą wyprzedzał. Po podjechaniu bliżej okazało się, że auto jest zmasakrowane. Kierowca zakleszczony w środku samochodu był nieprzytomny. Opodal w polu leżała na boku ogromna jak wieloryb ciężarówka. Kierowca tamtego wozu wyczołgał się z kabiny. Mimo tego, że był zakrwawiony dobiegł do Wojtka i wspólnie próbowali jakoś pomóc uwięzionemu kierowcy auta osobowego. Wówczas Wojtek dowiedział się od niego, że samochód ciężarowy nagle wpadł w poślizg i zjeżdżając ze swojego pasa ruchu uderzył w prawidłowo jadącego Nissana. Już po wszystkim, gdy zakończyła się akcja ratownicza Wojtek wsiadł do swojego wozu. Uruchomił silnik i... I o dziwo lampka przestała sygnalizować nieprawidłową pracę ABS. Nie zasygnalizowała tego już nigdy więcej. Tamten kierowca zmarł zanim go strażacy wydobyli z wraku. Już teraz nie ma dreszczy przebiegających po ciele na myśl, że gdyby nie ta lampka...
Znaki, które odbiera Wojtek... Hmmm... Czy one są wróżbami?
Znam Wojtka lepiej niż kogokolwiek innego i wiem, że odrzucił on wszelkie wróżby, horoskopy i gusła. Swego czasu postanowił, że nie będzie na nich polegał. Przestał się godzić na to, żeby o jego losie decydował autor jakiegoś gazetowego tekstu, który został napisany dla wątpliwej rozrywki. Wojtek twierdzi, że tekst ów mimowolnie zapada w podświadomość i tam czyni swoją powinność. Dobrze, jeżeli jest to tekst pozytywny. Lecz co, jeżeli autor wpadnie na pomysł, że tym razem danemu znakowi zodiaku dobra passa się skończy? A co jeżeli ów autor napisze, że na przykład bliżniak z rakiem nie mają najmniejszych szans na udany związek i wielką miłość? Czy to znaczy, że pary, które tak się właśnie dobrały powinny ze sobą zerwać, by oszczędzić sobie przyszłych cierpień?
Wojtek zaczął sobie wyobrażać, że jego przyjacielem Jest Ten Który Jest i zaczął z Nim rozmawiać.
Podobno nawet czasami niesamowicie żartują. Śmieją się do siebie z byle powodu. Porozumiewają się... ?


Zbigniew Żbikowski



Powrót              Co chcesz nam powiedzieć Panie?