Wojownik światła - człowiek, który umie docenić, jakim cudem jest życie; który do samego końca walczy o to, w co wierzy ...

Paulo Coelho "Podręcznik Wojownika Światła" - fragmenty




Wszystkie drogi świata prowadzą do serca wojownika.
Zanurza się on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego życie.
Wojownik wie, że wolno mu wybrać to, czego pragnie.
Podejmuje więc decyzje z odwagą, bezinteresownością, a czasem - z odrobiną szaleństwa.
Akceptuje swoje pasje i raduje się nimi z całego serca.
Przekonał się, że wcale nie trzeba wyrzekać się podbojów - stanowią one nieodzowną część życia i napawają radością tych, którzy biorą w nich udział.
Jednak nigdy nie traci z oczu rzeczy nieprzemijalnych ani silnych więzi z ludźmi, zacieśniających się z biegiem czasu .
Wojownik potrafi odróżnić to, co ulotne od tego, co wieczne.

Wojownik światła nigdy nie oszukuje; umie jednak zmylić przeciwnika.
Żeby nie wiadomo jak się niepokoił, potrafi zastosować w walce odpowiedni wybieg, by zwyciężyć.
Kiedy czuje, że jest u kresu sił, sprawia, że przeciwnik ma wrażenie, iż mu się wcale nie spieszy.
Kiedy powinien atakować z prawej, przemieszcza swe oddziały na lewą flankę.
Jeśli ma zamiar ruszyć natychmiast do boju, udaje, że jest zmęczony i właśnie szykuje się do snu.
Jego przyjaciele mówią: "Popatrzcie, gdzieś ulotnił się cały jego zapał!".
Ale on nie przejmuje się tymi uwagami, bowiem przyjaciele nie mają pojęcia o jego taktyce.
Wojownik światła wie, czego chce i nie musi niczego objaśniać.

To dziwne - myśli wojownik światła.
- Spotkałem w życiu wielu ludzi, którzy przy pierwszej nadarzającej się okazji, starają się pokazać to,
co w nich najgorsze.
Zasłaniają swoją wewnętrzną siłę agresją, a lęk przed samotnością kryją pod maską niezależności.
Nie wierzą we własną siłę i możliwości, ale bez ustanku przechwalają się nimi na cztery strony świata".
Wojownik dostrzega tę cechę u wielu mężczyzn i kobiet.
Nigdy nie daje się jednak zwieść pozorom i milczy, gdy ktoś usiłuje zwrócić na siebie uwagę.
Ale wykorzystuje najmniejszą nawet sposobność, by przezwyciężyć własne wady, bowiem inni ludzie bywają wspaniałym zwierciadłem dla nas samych.
Wojownik korzysta z każdej okazji, by stać się swoim własnym mistrzem.

Wojownik światła walczy czasem z tymi, których kocha.
Człowieka, który ma przyjaciół, nigdy nie złamią wichry losu.
Ma on w sobie dość sił, by pokonać trudności i iść dalej naprzód.
Jednak bardzo często ci, których wtajemnicza w arkana walki okazują mu nieufność i prowokują do pojedynku.
Wtedy wojownik pokazuje na co go stać - kilkoma ruchami wytrąca broń z rąk uczniów, a wtedy znowu powraca harmonia i zaufanie.
"Czemu to czynisz, skoro masz tak wielką nad nimi przewagę?" - spytał go pewien wędrowiec.
"Ponieważ, kiedy rzucają mi wyzwanie, w istocie chcą ze mną rozmawiać.
W ten sposób podtrzymuję z nimi dialog" - odparł wojownik.

Wojownik światła zauważa, że niektóre sytuacje w życiu powtarzają się.
Często staje przed problemami, z jakimi już kiedyś się zetknął.
Wtedy wpada w rozpacz.
Wydaje mu się, że nie uda mu się zrobić kolejnego kroku naprzód, ponieważ trudności i kłopoty znowu powracają.
"Przecież już kiedyś przeszedłem przez to samo" - skarży się w duchu.
"Co prawda, już kiedyś to przeżyłeś - odpowiada jego serce - ale nigdy tego nie pokonałeś".
Dopiero wtedy wojownik pojmuje, że doświadczenia,
które powtarzają się wielokrotnie, mają jeden jedyny cel: nauczyć go tego, czego jeszcze nie potrafi.

Wojownik światła często robi rzeczy odbiegające od przeciętności.
Może tańczyć na ulicy, idąc rano do pracy.
Patrzeć nieznajomym prosto w oczy i mówić o miłości od pierwszego wejrzenia.
Bronić poglądów, które innym mogą wydawać się śmieszne.
Wojownik światła pozwala sobie na takie dziwactwa.
Nie lęka się opłakiwać starych smutków ani radować nowymi odkryciami.
Kiedy czuje, że nadeszła pora, porzuca wszystko i wyrusza na poszukiwanie przygód, o których marzył.
Kiedy odkrywa, że jest u kresu sił, bez poczucia winy porzuca walkę dla jednego czy dwóch szaleństw.
Wojownik nie trwoni czasu, by odgrywać role, które chcą mu narzucić inni.

Wojownik światła nie boi się uchodzić za szaleńca.
Rozmawia sam ze sobą, gdy nie ma nikogo obok.
Ktoś powiedział mu kiedyś, że to najlepszy sposób, żeby porozumieć się z aniołami, a on poszukuje tego kontaktu.
Z początku uważa, że to trudne zadanie.
Wydaje mu się, że nie ma nic do powiedzenia, że w kółko powtarza to sama.
Ale nie poddaje się. Każdego dnia rozmawia ze swoim sercem.
Mówi rzeczy, których nie myśli naprawdę, mówi głupstwa.
Pewnego dnia zauważa jednak jakąś zmianę w swoim głosie.
Wtedy pojmuje, że przepływa przez niego najwyższa mądrość.
Wojownik zdaje się szalony, ale to tylko maska.

Wojownik światła odkrywa swoją Drogę w chwili, gdy stawia pierwszy krok.
Wita go każdy kamień, każdy zakręt. Rozpoznaje się w mijanych pagórkach i potokach.
Widzi cząstkę swojej duszy w roślinach, zwierzętach i dzikich ptakach.
I wtedy, z pomocą Boga i Boskich Znaków pozwala, by jego Własna Legenda wiodła go ku zadaniom, które na niego czekają.
Bywają noce, kiedy nie ma gdzie spać, bywają takie, kiedy nie może zmrużyć oka.
"Sam postanowiłem pójść tą drogą - myśli wojownik. - A to cena, którą muszę za to zapłacić".
W takim sposobie myślenia tkwi cała jego moc.
To on wybrał ścieżkę, którą teraz podąża i na nic zdadzą się skargi.

Wojownik światła wie, że nikt nie jest głupcem, i że każdy może nauczyć się wiele od życia - nawet jeśli wymaga to czasu.
Daje z siebie zawsze to, co najlepsze, ale też najlepszego oczekuje od innych.
Stara się wydobyć na światło dzienne zalety i umiejętności każdego człowieka.
Niektórzy znajomi mówią mu: "Świat pełen jest niewdzięczników!".
Wojownik nie daje się zbić z tropu i nie przestaje dodawać otuchy innym, bowiem to najlepszy sposób, by pobudzać da działania samego siebie.

Wojownik światła dzieli się całym swoim światem z ludźmi, których kocha.
Kiedy brak im odwagi, zachęca ich, by spełniali swoje marzenia.
W takich chwilach pojawia się wróg z dwoma tabliczkami w dłoniach.
Na pierwszej wyryte są słowa: "Myśl więcej o sobie.
Zachowaj dla siebie swoje dobrodziejstwa, inaczej wszystko stracisz".
Na drugiej czyta: "Kim jesteś, by dawać rady innym? A może nie potrafisz dojrzeć swoich własnych wad?" Wojownik wie, że ma wady.
Ale wie również, że nie sposób rozwinąć się w samotności, z dala od przyjaciół.
Rzuca więc na ziemię obie tabliczki, nawet jeśli myśli, że zawierają one ziarenko prawdy.
Zamieniają się w pył, a wojownik nadal przychodzi z pomocą bliźniemu.

Kiedy wojownikowi dzieje się krzywda, to zazwyczaj stroni od ludzi, by nie obarczać ich swoim cierpieniem.
Jest to postępowanie dobre i złe zarazem.
Pozwolić, aby w sercu powoli goiły się rany - to jedno.
Natomiast na całe dnie pogrążać się w smutku, z obawy, by nie obnażyć własnej słabości - to całkiem inna sprawa.
W każdym z nas istnieje i anioł i diabeł, a ich głosy są bardzo do siebie podobne.
Wobec trudności diabeł przekonuje, że łatwo nas zranić, a anioł prosi, byśmy zastanowili się nad sobą, i czasami musi włożyć swoje słowa w usta obcych ludzi.
Wojownik utrzymuje równowagę pomiędzy samotnością i uzależnieniem od innych.

Wojownik światła potrzebuje miłości.
Przywiązanie, przyjaźń i czułość są częścią jego natury, tak samo jak jedzenie, picie czy radość walki w imię dobrej sprawy.
I jeśli o zachodzie słońca nie czuje się szczęśliwy, znaczy to, że nie jest z nim w porządku.
Wtedy przerywa bitwę i rusza na poszukiwanie kogoś, kto razem z nim obejrzy zachód słońca.
Jeśli trudno mu znaleźć przyjaciela, pyta sam siebie: "Czyżbym obawiał się bliskości z ludźmi?
A może ktoś obdarzył mnie przyjaźnią i nawet tego nie dostrzegłem?"
Wojownik światła może wybrać samotność, ale nie może paść jej ofiarą.

Wojownik światła nigdy nie pozostaje obojętny wobec niesprawiedliwości.
Wie, że wszystko jest jednością i każde indywidualne działanie ma wpływ na wszystkich ludzi na świecie.
Toteż kiedy na jego oczach komuś dzieje się krzywda, sięga po szablę, by przywrócić porządek.
Lecz nawet kiedy staje do walki z przemocą, stara się nie sądzić napastnika.
Robi bez słowa to, co do niego należy, bo każdy za swoje czyny odpowiada wobec Boga.
Wojownik światła jest na świecie po to, by pomagać swoim braciom w biedzie, nie po to, by ferować wyroki na bliźnich.

Wojownik światła często traci nadzieję.
Wydaje mu się, że wygasł już w nim na zawsze wewnętrzny ogień.
Całymi dniami i nocami tkwi w tym przeświadczeniu i nic nie wzbudza w nim entuzjazmu.
Przyjaciele mówią: "Może jego walka dobiegła już kresu?".
Wojownik czuje ból i wstydzi się słysząc te słowa, ponieważ wie, że nie osiągnął jeszcze tego, co zamierzał.
Lecz jest uparty i nigdy nie wyrzeka się swojego powołania, walczy dalej.
I wtedy, kiedy się najmniej tego spodziewa, otwierają się przed nim nowe możliwości.

Wojownik światła zasiada z przyjaciółmi przy ognisku.
Opowiadają o swoich przygodach i zdobyczach.
Wszyscy są dumni z życia, jakie wiodą i z walki w imię dobrej sprawy, dlatego każdy nieznajomy, który się do nich dołącza, jest zawsze mile widziany.
Wojownik wie, jak ważne jest dzielić się z innymi swoim doświadczeniem.
Opowiada z entuzjazmem o swoich perypetiach, o tym jak udało mu się uniknąć zaczepki, jak wybrnął z tarapatów.
Kiedy przywołuje swoje przygody, robi to z pasją i romantyzmem.
Bywa, że trochę ubarwia swoje opowieści.
Pamięta o tym, że i jego przodkowie też przesadzali od czasu do czasu.
Dlatego może sobie pozwolić na to samo, pod warunkiem,
że nigdy nie pomyli dumy z próżnością, ani nie uwierzy we własną przesadę.

Wojownika światła opuszcza czasem wiara.
Bywają chwile, kiedy znikąd nie widzi nadziei.
Pyta swego serca: "Czy mój wysiłek cokolwiek jest wart?".
Ale jego serce milczy. Wojownik musi ocenić to sam.
Wtedy szuka jakiegoś przykładu.
Przypomina sobie, że i Jezus musiał przeżyć podobny etap w życiu, by móc w pełni dotrzeć do swego człowieczeństwa.
"Niech mnie ominie ten kielich" - powiedział Jezus.
On również utracił wszelką wiarę i odwagę, lecz się nie poddał.
Wojownik światła czasami idzie przed siebie bez wiary. Ale idzie i wiara w nim odżywa.

Wojownik wie, że żaden człowiek nie jest samotną wyspą.
Wie, że nie może walczyć sam.
Jakiekolwiek by były jego zamiary, zawsze potrzebuje innych ludzi.
Musi z kimś omówić swoją strategię, poprosić o wsparcie, a w chwilach wytchnienia powspominać z kimś bitewne przygody.
Jednak nie pozwala nikomu pomylić koleżeństwa z brakiem pewności siebie.
Jest przejrzysty w działaniu, lecz tajemniczy w swoich planach.
Wojownik światła tańczy z przyjaciółmi, lecz nie oddaje w niczyje ręce odpowiedzialności za własny los.

Wojownicy światła mają zawsze w oczach osobliwy blask.
Żyją na świecie, stanowią część życia innych ludzi, rozpoczęli swoją ziemską podróż bez tobołków i bez sandałów.
Często bywają tchórzliwi i nie zawsze postępują tak jak trzeba.
Wojownicy światła cierpią z powodu nieważnych spraw, bywają małoduszni, czasem uważają, że nigdy nie uda im się dorosnąć, albo sądzą, że nie są godni błogosławieństwa czy cudu.
Nie zawsze wiedzą, co właściwie robią na świecie i często spędzają bezsenne noce, myśląc, że ich życie nie ma wcale sensu.
Dlatego są wojownikami światła.
Ponieważ się mylą. Ponieważ zadają sobie pytania.
Ponieważ poszukują sensu i - z całą pewnością - kiedyś go odnajdą.

Wojownika światła nie trzeba prosić, żeby dawał.
Wiedząc to, niektórzy mówią: "Ten, kto potrzebuje, powinien się o to upomnieć".
Wojownik światła wie, że wielu ludziom nie udaje się - po prostu się nie udaje - poprosić o pomoc.
Odkrywa wokół siebie ludzi, których serca są tak spragnione uczucia, że padają łupem złej miłości.
Potrzebują oni czułości, lecz wstydzą się to okazać.
Wojownik zaprasza ich do ogniska, opowiada historie, dzieli z nimi swój posiłek i razem, w winie, topią smutki.
Nazajutrz wszyscy czują się lepiej. Największymi nędzarzami są ci, którzy patrzą na cudzą nędzę obojętnym okiem.

Wojownik siada przy ogniu, by porozmawiać z przyjaciółmi.
Kłócą się, oskarżają nawzajem, ale resztę nocy i tak spędzają w tym samym namiocie.
Wnet zapominają o wszystkich miotanych przez siebie obelgach.
Od czasu do czasu pojawia się wśród nich ktoś nieznajomy.
Niczego jeszcze wspólnie z nim nie przeżyli, pokazał się im tylko z dobrej strony, więc niektórzy dopatrują się w nim mistrza.
Wojownik światła nie porównuje go ze swoimi dawnymi towarzyszami.
Mile wita nieznajomego, ale nie ufa mu, dopóki nie odkryje również jego wad.
Wojownik światła nie rozpocznie bitwy, nim całkowicie nie pozna swojego sprzymierzeńca.

Wojownik skupia się na maleńkich cudach codzienności.
Jeśli potrafi w nich dojrzeć to, co piękne, znaczy to, że i on nosi w sobie piękno, bowiem świat jest zwierciadłem, w którym odbija się twarz każdego człowieka.
I choć wojownik dobrze zna swoje wady i ograniczenia, robi co w jego mocy, by zachować pogodę ducha w trudnych sytuacjach.
Ostatecznie, świat zawsze stara się przyjść mu z pomocą, nawet jeżeli wszystko wokół wydaje się temu przeczyć.

Wojownik wie, że słowa najistotniejsze w każdym języku, to słowa bardzo krótkie.
"Tak".
"Miłość".
"Bóg".
Te słowa przychodzą nam najłatwiej i wypełniają olbrzymie przestrzenie pustki.
Jednak istnieje inne słowo, też bardzo krótkie, którego wypowiedzenie sprawia wielu ludziom nie lada kłopot: "Nie".
Ten kto nigdy nie mówi "Nie" sądzi, że jest wspaniałomyślny, szlachetny i dobrze wychowany, bowiem "Nie" ma reputację słowa przeklętego, samolubnego i pospolitego.
Wojownik stara się nie wpaść w tę pułapkę.
Bowiem czasami mówiąc "Tak" innym, można powiedzieć "Nie" samemu sobie.
Dlatego jego usta nigdy nie wypowiadają "Tak", kiedy jego serce mówi "Nie".

Wojownik wie, że istnieje "zjawisko lawiny".
Często był świadkiem, kiedy ktoś zachował się podle wobec osoby, której zabrakło odwagi, by się przeciwstawić.
Z tchórzostwa i żalu ta osoba wyładowywała swą złość na kimś jeszcze słabszym, aż powstawała z tego istna lawina nieszczęść.
Nikt z nas nie zna skutków własnego okrucieństwa.
Dlatego wojownik jest ostrożny w szarżowaniu szablą i staje do walki tylko z godnym siebie przeciwnikiem.
A kiedy wpada w gniew, uderza pięścią w skałę i rani sobie rękę.
Ręka się goi łatwo, lecz dziecko, któremu zadałby ciężkie razy, bo przegrał jakąś potyczkę, pozostałoby napiętnowane na całe życie.

Kiedy nadchodzi chwila rozstania, wojownik żegna wszystkich poznanych w Drodze przyjaciół.
Jednych nauczył jak usłyszeć dzwony zatopionej świątyni, innym opowiedział przy ognisku koleje swojego losu.
Smutno mu na duszy, lecz wie, że jego szabla jest święta i musi być posłuszny rozkazom Tego, któremu poświęcił swą walkę.
Tak więc wojownik światła dziękuje swoim towarzyszom podróży, bierze głęboki oddech i rusza naprzód pełen wspomnień z niezapomnianej podróży.


^ do góry ^






Powrót              Pielgrzym