Cytaty z książki Paulo Coelho "Piąta góra".

Główne przesłanie mojej książki "Alchemik" zawiera się w słowach króla Melchizedecha do pasterza Santiego: "Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć".


Choć nasz los jest ciągiem etapów, których sensu nie potrafimy zrozumieć, to wiodą nas one ku naszej Legendzie i pozwalają nauczyć się tego, co jest konieczne do wypełnienia własnego przeznaczenia.


Pewne zdarzenia dzieją się w naszym życiu po to, abyśmy mogli wrócić na prawdziwą drogę własnej Legendy. Inne po to, aby zastosować w praktyce to, czego się nauczyliśmy. I w końcu są takie, które dzieją się, aby nas czegoś nauczyć.

I dodał:
"Zaprawdę powiadam wam:
Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.
Naprawdę, mówię wam:
Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasz, kiedy niebo pozostało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z niech nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej.
Łukasz,4,24-26


- Służyłem Panu, który teraz zostawił mnie na pastwę wroga - powiedział Eliasz.
- Bóg jest Bogiem - odparł lewita. - Nie powiedział Mojżeszowi czy jest zły, czy dobry, rzekł jedynie Jestem. Jest zatem wszystkim, co istnieje pod słońcem - piorunem niszczącym dom i ręką człowieczą, która ten dom odbuduje.


Bóg może wszystko. Gdyby ograniczył się tylko do czynienia tego, co nazywamy Dobrem, nie moglibyśmy nazwać Go Wszechmogącym. Panowałby jedynie nad częścią Wszechświata i musiałby istnieć ktoś odeń potężniejszy, oceniający Jego czyny. Wtedy wolałbym oddawać cześć temu Najpotężniejszemu.


Czymże w końcu jest śmierć? Tylko chwilą i niczym więcej. Nawet jeśli wiązała się z bólem, to ból minąłby szybko, a on spocząłby na łonie Pana.


Jak strumienie i rośliny, dusze także potrzebują deszczu, ale deszczu innego rodzaju: nadziei, wiary, sensu istnienia. Gdy tego brak, wszystko w duszy umiera, choć ciało nadal funkcjonuje. Można wtedy powiedzieć: "W tym ciele żył kiedyś człowiek".


"Człowiek narodził się, by zdradzać swój los".


Bóg zapładnia ludzkie serca tylko niemożliwymi marzeniami.
"Dlaczego?"
Być może po to, by zachować tradycję.
To nie była właściwa odpowiedź.


Być może człowiek może zdradzać swój los, bo Bóg się od niego oddalił. Kiedy już zasiał w ludzkich sercach marzenia z czasów, w których wszystko było możliwe, sam zwrócił się ku nowym sprawom. Świat zmienił się, życie stało się trudniejsze, lecz Pan powrócił więcej, by zmienić ludzkie marzenia.
Bóg był daleko.


Gdy człowiek zmierza ku swemu przeznaczeniu, często musi zmieniać kierunek. Niekiedy zewnętrzne okoliczności są silniejsze i jest zmuszony stchórzyć, poddać się. Wszystko to jest częścią nauki.


Lecz nikt nie może tracić z oczu tego, czego pragnie. Nawet kiedy przychodzą chwile, gdy zdaje się, że świat i inni są silniejsi. Sekret tkwi w tym, by się nie poddać.


Człowiek musi przejść przez różne etapy, zanim wypełni swe przeznaczenie.


Odnalazłeś swą drogę, ale nie możesz zacząć niszczyć, zanim nie nauczysz się odbudowywać. Nakazuję ci: "Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu i tam będziesz mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam pewnej wdowie, aby cię żywiła".


On nigdy nie opuszcza tych, którzy kochają.


W naszym życiu przychodzą chwile strapienia i nie można ich uniknąć, bo zdarzają się nie bez powodu.
- Jakiego powodu?
- Na to pytanie nie umiemy odpowiedzieć ani przed, ani w chwili, gdy pojawiają się trudności. Dopiero gdy są już za nami, rozumiemy dlaczego stanęły na naszej drodze.


Każdy człowiek ma prawo wątpić w swoje powołanie i czasem zbłądzić. Nie wolno mu tylko o nim zapomnieć. Kto nie wątpi w siebie, jest niegodzien, bo ślepo wierzy w swą moc i popełnia grzech pychy. Błogosławiony niech będzie ten, kto doświadcza chwili zwątpienia.


Przeznaczenie człowieka często nie ma nic wspólnego z tym, w co się wierzy lub czego się obawia.


Wszystko co się zdarza, ma swój sens.


Kapłan wiedział, że ze wszystkich rodzajów niszczącej broni jaką wymyślił człowiek, najstraszniejszą i najpotężniejszą było słowo. Sztylety i włócznie zostawiały ślady krwi, strzały można było dostrzec z daleka. Truciznę dawało się wykryć i jej uniknąć.
Ale słowo miało moc niszczenia bez śladu .


Najlepszym wojownikiem jest ten, kto zdoła wroga przemienić w przyjaciela.


Tradycja służy zachowaniu porządku świata. Jeśli ją złamiemy, świat się skończy.


"Przez całe życie pragnął miłości" - pomyślał. A przecież teraz, gdy miał ją w zasięgu ręki, a było tak bez wątpienia, kiedy wystarczyło tylko nie uciekać przed nią, jedyną jego myślą było zapomnieć o niej jak najprędzej.


Mimo to, kochała go nadal, bo - po raz pierwszy w życiu - poznała, co to wolność. Mogła go kochać, choćby miał się o tym nigdy nie dowiedzieć, nie potrzebowała jego pozwolenia, by niepokoić się tym, co ludzie knują przeciwko niemu. To właśnie była wolność - czuć to, czego pragnęło jej serce, nie bacząc na to, co pomyślą inni.


Miłość wyzwala.


Miłość i tak w niej zwycięży i będę kochał tę kobietę do końca mych dni.


Bóg wysłuchuje tych, którzy błagają o łaskę zapomnienia dla nienawiści, lecz głuchy jest na głos tych, którzy chcą uciec przed miłością.


Pan jest moim pasterzem - rzekł, wspominając starą modlitwę króla Dawida. - Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć: orzeźwia moja duszę. I nie pozwoli mi zatracić sensu życia - dokończył po swojemu.

Życie nie składa się z pragnień, lecz z czynów.

Ciesz się każdą chwila, abyś potem nigdy nie żałował, ze utraciłeś młodość. Każdemu etapowi życia Pan przypisał właściwe mu niepokoje.

Pan rzekł do Mojżesza:
Zaczynacie dzisiaj walkę przeciw wrogom waszym, niech trwoga przed nimi was nie ogarnia! Niech serce wam nie drży! Nie bójcie się, nie lękajcie się!
Kto z was zasadził winnicę, a nie zebrał jej owoców, niech wraca do domu, bo mógłby zginąć na wojnie, a kto inny by zebrał jej owoce. Kto kobietę pokochał, a jeszcze jej nie sprowadził do siebie, niech wraca do domu, bo mógłby zginać na wojnie, a kto inny by ją sprowadził do siebie.


Czy Bóg zniknie ze słów? - spytała kobieta.
- Pozostanie w nich na zawsze - odparł Eliasz.
- Ale każdy z nas będzie przed Nim odpowiadał za wszystko, co napisze.
Wyjęła z zanadrza gliniana tabliczkę z jakimś napisem.
- Co to znaczy? Zapytał Eliasz.
- To słowo miłość.
Eliasz trzymał tabliczkę w dłoniach, ale brakło mu odwagi, by zapytać, dlaczego mu ją wręczyła. Kilka znaków na tym kawałku gliny kryło w sobie powód, dla którego gwiazdy świecą na niebie, a ludzie przemierzają zimie wzdłuż i wszerz.
Uczynił gest, jakby chciał jej oddać tabliczkę, lecz odmówiła.
- Napisałam to dla ciebie.


Wszystko w życiu wymaga ćwiczeń.
- Żeby zostać prorokiem też trzeba ćwiczyć?
- Nawet żeby rozumieć anioły. Tak bardzo pragniemy z nimi rozmawiać, że często nie słyszymy, co do nas mówią. Nie łatwo jest słuchać. W naszych modlitwach wciąż wykręcamy się, że zbłądziliśmy i wciąż upraszamy, żeby działo się to, czego my chcemy. Ale Pan to wszystko wie i czasem prosi nas tylko, byśmy posłuchali tego, co mówi nam Wszechświat. I byśmy byli cierpliwi.


Wszystkie bitwy naszego życia czegoś nas uczą, nawet te, które przegraliśmy.


Bóg żąda od człowieka jedynie tego, czego jest on w stanie podołać.
Wszystkie nieszczęścia mają swój kres. Podobnie chwała i tragedia tego świata.


Lecz tragedie, nawet kiedy miną, zostawiają ślady wieczne, chwała zaś zostawia tylko bezużyteczne wspomnienia.


Człowiek musi wybierać - odparł anioł. - W tym tkwi jego moc - w zdolności podejmowania decyzji.
- To trudny wybór. Trzeba poświecić jeden lud, by ocalić inny.
- Jeszcze trudniej jest określić swoją własna drogę. Ten, kto nie wybiera, umiera w oczach Pana, choć wciąż oddycha i chodzi po świecie.
- Poza tym - mówił dalej anioł - nikt nie umiera. Wieczność otwiera swe ramiona dla wszystkich dusz, z których każda miała swe zadanie do spełnienia. Bowiem wszystko, co istnieje pod słońcem, ma jakiś cel.


Moje życie będzie miało taki sens, jaki ja sama mu nadam.

Gdy zaczyna się dziać nieuniknione, strach znika, staje się bezsensowny. Zostaje nam wtedy tylko nadzieja, ze podjęliśmy właściwą decyzję.


Modlitwa przemienia lęk w odwagę.


"Jakie to szczęście, że istnieje śmierć."


Nie pojmuję Twych zamysłów. Nie dostrzegam sprawiedliwości w Twych dziełach. Nie jestem w stanie znieść cierpienia, które mi zgotowałeś. Odejdź z mojego życia, bo ja też jestem tylko ruiną, ogniem i pyłem.


Nie był już tym samym człowiekiem. Nie pragnął ani życia ani śmierci. Nie chciał już niczego - nie było w nim ani miłości, ani nienawiści, ani wiary.


Trzeba wiele dyscypliny i cierpliwości, aby przez to przejść - dodał pasterz. - I nadziei. Gdy jej nie ma, nie wolno trwonić sił, walczyć z niemożliwym. Ale nie jest to sprawa nadziei na przyszłość. Chodzi raczej o ponowne stworzenie przeszłości.


Jeśli twoja przeszłość cię nie zadowala, zapomnij teraz o niej. Wyobraź sobie nową historię swego życia i uwierz w nią. Skoncentruj się jedynie na chwilach, w których osiągałeś to, czego chcesz.

Wszystko co mogło się zdarzyć, lecz się nie zdarzyło, porwał wiatr i nie ma po tym śladu - odparł pasterz. - Życie składa się z naszych postaw. I są sprawy, do których doświadczenia zmuszają nas bogowie. Nieważne, jaki maja w tym cel i na nic się zdadzą starania, by nas ominęły.


"Zatracili nawet uczucie złości" - pomyślał spoglądając na Piątą Górę, której szczyt pokrywały wieczne chmury. Wtedy przypomniał sobie słowa Pana:
Rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydził wami. Ziemia wasza będzie spustoszona, miasta wasze zburzone.
Co się zaś tyczy tych, co pozostaną, ześlę do ich serc lękliwość, będzie ich ścigać szmer unoszonego wiatrem liścia. Będą padać nawet wtedy, kiedy nikt nie będzie ich ścigał.

Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie.


Owej nocy ktoś wszedł do namiotu Jakuba i zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a widząc, że nie może go pokonać, rzekł: "Puść mnie".
Jakub odpowiedział: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!"
Wtedy tamten rzekł mu: "Niczym książę walczyłeś z Bogiem. Jakie masz imię?"
Jakub wyjawił mu swe imię, a tamten odpowiedział: "Odtąd będziesz się zwał Izrael".


W życiu każdego człowieka pewnego dnia wdziera się tragedia: czasem jest to zniszczenie miasta, śmierć dziecka, oskarżenie bez powodu, choroba, która okalecza na zawsze. Wtedy Bóg każe człowiekowi stanąć naprzeciw Niego twarzą w twarz i odpowiedzieć na Jego pytanie: "Dlaczego kurczowo czepiasz się egzystencji tak ulotnej i tak pełnej cierpienia? Jaki jest sens twojej walki?"
Człowiek, który nie potrafi odpowiedzieć, poddaje się. Zaś ten, poszukuje sensu życia, uznaje że Bóg jest niesprawiedliwy i rzuca wyzwanie losowi. Wtedy z nieba spływa ogień, nie ten, który zabija, lecz ten, który burzy dawne mury i uświadamia człowiekowi jego prawdziwe możliwości. Tchórz nigdy nie dopuści, by jego serce zapłonęło tym ogniem. Jedynie czego pragnie, to by sytuacja wróciła do poprzedniego stanu, żeby mógł żyć i myśleć jak kiedyś. Natomiast odważni podkładają ogień pod tym, co stare - choćby za cenę ogromnego cierpienia - i porzucają wszystko, nawet Boga, i ruszają naprzód.
"Odważni są zawsze uparci".

Pan uśmiechał się radośnie z niebios - tego właśnie pragnął: aby każdy wziął w swoje ręce odpowiedzialność za własne życie. Ostatecznie dał swoim dzieciom dar największy ze wszystkich - zdolność wyboru i decydowania o swych czynach.
Jedynie te kobiety i ci mężczyźni, w których sercach płonie święty ogień, mają odwagę się z Nim zmierzyć. I tylko oni znają drogę powrotu do Jego miłości, bo w końcu rozumieją, że tragedia nie jest kara lecz wyzwaniem.
Eliasz przyjrzał się raz jeszcze swojemu życiu. Od chwili gdy porzucił warsztat ciesielski, przyjmował swą misję bez słowa sprzeciwu. Nawet jeśli była słuszna - a tak przecież sądził - nigdy nie miał sposobności sprawdzić, co działoby się na ścieżkach, na które zabronił sobie wstępu, z obawy, że utraci wiarę, oddanie, swą wolę. Uważał, że drogi zwyczajnych ludzi były bardzo niebezpieczne, bo mógł przyzwyczaić się i polubić je. Nie rozumiał, że on też był taki jak inni, choć słyszał anioły i choć od czasu do czasu Bóg wydawał mu rozkazy. Tak mocno był przekonany o tym, iż wie czego chce, że zachował się jak ci, którzy nigdy w życiu nie podjęli ważnej decyzji.
Uciekał przed wątpliwościami, przed porażką, przed chwilami niepewności. Ale pan okazał się łaskawy i przyprowadził go na skraj nieuniknionego, aby mu pokazać, że człowiek musi wybierać, i że nie wolno mu godzić się na swój los.
Wiele lat temu, pewnej podobnej do tej nocy, Jakub nie pozwolił Bogu odejść, nim Bóg go nie pobłogosławił. Wtedy Pan zapytał go: Jakie masz imię?
To było ważne: mieć imię. A gdy Jakub odpowiedział, jak ma na imię, Bóg nadał mu nowe: Izrael. Każdy z nas ma imię od kołyski, ale musi być zdolny wybrać dla swojego życia nowe imię, aby nadać mu sens.
"Jestem Akbarem" - powiedziała wdowa.
Potrzeba było aż zagłady miasta i utraty ukochanej kobiety, aby Eliasz pojął, że potrzebne mu imię. I nadał swojemu losowi imię Wyzwolenie.


Bóg jest nieskończony w swym miłosierdziu i nieubłagany w swej surowości dla tych, którym brak odwagi, by się odważyć.
Walczyłem przeciw Tobie, Panie, ale mi nie wstyd. Dzięki temu odkryłem, że idę moją drogą, bo tak wybrałem, a nie dlatego, że mi ja narzucili rodzice, tradycja mego kraju, albo Ty sam.
Do Ciebie teraz pragnę powrócić, Panie. Chcę Ci ofiarować całą siłę mojej woli, nie zaś tchórzostwo człowieka, który nie potrafi wybrać innej drogi.


Do dziś jedynie dzieci zdołały przezwyciężyć wydarzenia dramatycznej nocy, bo dla nich nie ma przeszłości - liczy się tylko teraźniejszość. Spróbujmy pójść ich śladem.


Wojownik zawsze wie, o co warto walczyć. Nie podejmuje bitwy o obcą sprawę i nigdy nie traci czasu na zaczepki.
Wojownik godnie przyjmuje porażkę. Nie jest mu obojętna, ale też nie stara się przemienić jej w zwycięstwo. Ból porażki napełnia go goryczą, cierpi z powodu obojętności, a samotność doprowadza go do rozpaczy. A kiedy mija najgorsze, wylizuje swe rany i zaczyna wszystko od nowa. Wojownik wie, że wojna składa się z wielu bitew, dlatego idzie naprzód.
Tragedie zdarzają się wszędzie. Możemy doszukiwać się przyczyn, winić innych, wyobrażać sobie jak odmienne byłoby bez nich nasz życie. Ale wszystko to nie ma znaczenia, zdarzyły się i koniec. Musimy zapomnieć o strachu, jaki wywołały, rozpocząć odbudowę.


Byłem słaby, bo zapomniałem o własnej sile. Byłem litościwy, gdy było trzeba być twardym. Nie dokonałem wyboru z obawy przed podjęciem błędnej decyzji. Poddałem się przed czasem i bluźniłem, gdy winieniem był dziękować.


Każdy z nas mógł zobaczyć, do czego jest zdolny. Przestaliśmy rozmyślać o życiu i postanowiliśmy je przeżyć.


Pamiętaj na wszystkie drogi, którymi cię prowadził Pan, aby cię utrapić, wypróbować i poznać co jest w twym sercu.
Aby się nie zdarzyło, ze gdy się najesz i nasycisz, zbudujesz sobie piękny domy i w nich zamieszkasz; gdy się rozmnoży bydło i owce, że twe serce uniesie się pychą i zapomnisz o Panu, Bogu Twoim.
(Bóg do Mojżesza)


Smutne nie trwa wiecznie, gdy zmierza ku temu, czego zawsze pragnęliśmy.

Czy zawsze trzeba odchodzić?
- Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami.


Bóg czasem bywa bardzo surowy, ale nigdy ponad to, co człowiek może znieść.


Powrót              Tantra